Rodzinne strony, oraz inne rozmyślunki o pośpiechu w życiu…

z tęsknoty do

Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

Sztywny Pal Azji – Wieża radości, wieża samotności

Chyba nazbyt sentymentalny bywam kiedy odwiedzam rodzinne strony. A jak jeszcze ktoś diagnozuje u mnie złośliwy cynizm, ktoś TO wreszcie nazwał, to już w ogóle cały długi weekend zastanowienia. Już jakiś czas temu zrozumiałem tych Poznaniaków, którzy z wielkim łał reagowali na to, że pochodzę z Kołobrzegu. Tak, zacząłem tęsknić za morzem, za cudownym azylem od zgiełku i nadmiernego pośpiechu w życiu.

Czytaj więcej »

Niepiśmienny o życiu…

pisuardesa

Klient sfajdał się na ścianę,
wszystkie kible są zapchane
Dziki Jasiu urwał spłuczkę,
jakiś pedał przyszedł z wnuczkiem.
Żaba skacze w umywalce,
proszę się podcierać palcem
A z sufitu woda kapie,
jako sedes ścierny papier

Big Cyc – Wielka miłość do babci klozetowej

Stwierdziłem podczas weekendowej podróży, że lubię pisuary. Nie muszę niczego dotykać, jak odchodzę woda sama się spuszcza, raj sterylności, bo kto wie kim był ostatni używający, jaką wodą toaletową się oblał, dlaczego osikał kafelki (mam nadzieję, że siebie samego też) i co oprócz mocznika jego wydzielina członkowa posiada. Nie martwię się niczym, gdyż nie dotykam, omijając wszystkie kałuże w sposób wyrobionego już odruchu czystości.
Dodatkowym atutem są papierowe ręczniki, nie dość, że miło wytrzeć ręce w coś co może służyć jako papier toaletowy, ale też jednocześnie, kiedy zaistnieje potrzeba wysiąkania dziury nosowej, to nadają się do tego idealnie. Ciężko jest wydmuchać nos w suszarkę, a wykonanie tej czynności do zlewu na tzw. „rolnika” nie bawi mnie wcale.

Czytaj więcej »