<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>STOJEDENprocent* &#187; ::tekstylia</title>
	<atom:link href="http://stojeden.org/category/tekstylia/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://stojeden.org</link>
	<description>Niecodziennik niekulturalny</description>
	<lastBuildDate>Wed, 14 Jul 2010 19:32:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>List do P&#8230;</title>
		<link>http://stojeden.org/niecodziennik/list-do-p</link>
		<comments>http://stojeden.org/niecodziennik/list-do-p#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 22:50:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::niecodziennik]]></category>
		<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[absurd]]></category>
		<category><![CDATA[list]]></category>
		<category><![CDATA[przyjazn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1041</guid>
		<description><![CDATA[Drogi Muchomorku, piszę do Ciebie ten list z poczucia wewnętrznej tęsknoty jaka się zrodziła po obejrzeniu w telewizji naszych przygód, przypomniały mi się stare dobre lata, zanim wyjechałeś. Fakt, nie odzywałem się do Ciebie długo, nawet musiałem dowiadywać się o Twój adres różnymi drogami, gdyż wyrzuciłem go z pamięci. Nie ukrywam złości, która mnie wypełnia, po [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1042" title="list_do_p" src="http://stojeden.org/wp-content/uploads/2010/03/list_do_p.png" alt="" width="575" height="325" /></p>
<div class="storycontent">
<p>Drogi Muchomorku,<br />
piszę do Ciebie ten list z poczucia wewnętrznej tęsknoty jaka się zrodziła po obejrzeniu w telewizji naszych przygód, przypomniały mi się stare dobre lata, zanim wyjechałeś. Fakt, nie odzywałem się do Ciebie długo, nawet musiałem dowiadywać się o Twój adres różnymi drogami, gdyż wyrzuciłem go z pamięci. Nie ukrywam złości, która mnie wypełnia, po tym jak mnie zostawiłeś samego w naszym domku i wyjechałeś za tą swoją sławą, której i tak nie udało Ci się zdobyć, jednak w duchu się cieszę, że jakiś grzybiarz nie zrobił z Ciebie zupy i nie poczęstował nią swojej rodziny. Z tego co wiem przykoksowałeś trochę i urosło Ci się gdzieniegdzie.</p>
</div>
<p><span id="more-1041"></span></p>
<div class="storycontent">
<p>Od momentu, w którym mnie zostawiłeś bez słowa, próbowałem sobie ułożyć życie, pragnąc w duchu wymazać wszystkie wspomnienia. Niestety, wszystko się zmienia. Bardzo często składałem wizyty w sąsiednich krainach, ale tam też było nie wąsko. W Stumilowym Lesie mafia zakopywała swoich dłużników, skończył tak i Królik, który zaćpał się w swoich długach. Niestety wody się podniosły i wymyły wszystkie te ciała, syf był wszędzie, Sowa padła po tym wydarzeniu na bakterię Coli. Prosiaczek schamiał i zaczął sprzedawać swoje prosiactwo samotnym drwalom, raz kiedy zabrakło mu kasy oddał rzeźnikowi swoje kopytko. Osiołek, po śmierci królika, złapał doła z którym sobie nie poradził, powiesił się na swoim ogonie. Za to Kubusiowi się udało, wygryzł Krzysia z rynku stręczycieli, topiąc go sprytnie w beczce miodu. Teraz ma posesje, bzyka Kangurzycę, młodego wychowuje na swojego potomka i dziedzica, a zarabia na nielegalnym handlu miodu. Miałem dość.</p>
<p>W Dolinie Muminków dolina, oprócz tego, że Mała Mi zaciągnęła się do Legii Cudzoziemskiej, a Włóczykijowi skruszał umysł od palenia jakiegoś świństwa &#8211; leży na jakimś zamkniętym oddziale &#8211; to powiem Ci, że Muminy zajęły się pomocą społeczną i codziennie przyjmują do siebie Bukę i ją karmią, jest to tak nieznośne i porażające, że urwałem z nimi kontakt w odpowiednim momencie. Mnie też chcieli przygarnąć&#8230;</p>
<p>Misia przygniotło uszko, czy tam łóżko, Strażak Sam zginął w pożarze, Bob Budowniczy stracił jądra podczas jakiegoś remontu &#8211; nie jest już tym samym człowiekiem, Krecika porwał jakiś buldog, Reksio oślepł od swojej lampy błyskowej &#8211; ktoś nasypał mu karbidu, Kotu Filemonowi zostało już tylko jedno z siedmiu żyć i stoczył się na dno razem z Bonifacym &#8211; mieszkają w Holandii, Sąsiedzi przesadzili, no i jeszcze Twój oddany i wspaniały kolega Dobromir ma bajpasa i trochę mu się umysł zacina.<br />
Jak pisałem, wszystko się zmienia, niestety.</p>
<p>Tak więc oglądałem ostatnio nasze przygody i wspomnienia które tak bardzo chciałem wyrzucić z pamięci wróciły. Byłem zły, jednocześnie miło mi się zrobiło i chciałbym się z Tobą spotkać, mam nadzieję, że nie schamiałeś totalnie i będziemy mieli o czym rozmawiać, może mógłbyś mi tam coś znaleźć. W końcu jesteśmy (byliśmy) najlepszymi przyjaciółmi.<br />
Czekam na list, chciałbym byś odpowiedział zanim Pat pójdzie na emeryturę i nie będzie miał kto listów roznosić. Najbardziej to mnie ciekawi, co u Ciebie, widziałem na Facebooku, zanim mi Internet wycięli, tylko Twoje zdjęcie i to jeszcze dość niewyraźne, ale chyba wyglądałeś na szczęśliwego. Masz kogoś może? Wiedz, że pusto tu bez Ciebie&#8230;</p>
<p>Twój oddany, Żwirek.</p>
<p>PS. Załącz proszę do listu przynajmniej połowę moich pieniędzy, które mi zabrałeś w dniu wyjazdu. Dołączam do listu trochę moich łez tęsknoty i kapelusze Twoich kuzynów, bardzo pewnie za nimi tęskniłeś!</p>
</div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;title=List%20do%20P...&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0A%0D%0ADrogi%20Muchomorku%2C%0D%0Apisz%C4%99%20do%20Ciebie%20ten%20list%20z%20poczucia%20wewn%C4%99trznej%20t%C4%99sknoty%20jaka%20si%C4%99%20zrodzi%C5%82a%20po%20obejrzeniu%20w%20telewizji%C2%A0naszych%20przyg%C3%B3d%2C%20przypomnia%C5%82y%20mi%20si%C4%99%20stare%20dobre%20lata%2C%20zanim%20wyjecha%C5%82e%C5%9B.%20Fakt%2C%20nie%20odzywa%C5%82em%20si%C4%99%20do%20Ciebie%20d%C5%82u" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;title=List%20do%20P...&amp;notes=%0D%0A%0D%0A%0D%0ADrogi%20Muchomorku%2C%0D%0Apisz%C4%99%20do%20Ciebie%20ten%20list%20z%20poczucia%20wewn%C4%99trznej%20t%C4%99sknoty%20jaka%20si%C4%99%20zrodzi%C5%82a%20po%20obejrzeniu%20w%20telewizji%C2%A0naszych%20przyg%C3%B3d%2C%20przypomnia%C5%82y%20mi%20si%C4%99%20stare%20dobre%20lata%2C%20zanim%20wyjecha%C5%82e%C5%9B.%20Fakt%2C%20nie%20odzywa%C5%82em%20si%C4%99%20do%20Ciebie%20d%C5%82u" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;t=List%20do%20P..." title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=List%20do%20P...%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;t=List%20do%20P..." title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Fniecodziennik%2Flist-do-p&amp;title=List%20do%20P...&amp;annotation=%0D%0A%0D%0A%0D%0ADrogi%20Muchomorku%2C%0D%0Apisz%C4%99%20do%20Ciebie%20ten%20list%20z%20poczucia%20wewn%C4%99trznej%20t%C4%99sknoty%20jaka%20si%C4%99%20zrodzi%C5%82a%20po%20obejrzeniu%20w%20telewizji%C2%A0naszych%20przyg%C3%B3d%2C%20przypomnia%C5%82y%20mi%20si%C4%99%20stare%20dobre%20lata%2C%20zanim%20wyjecha%C5%82e%C5%9B.%20Fakt%2C%20nie%20odzywa%C5%82em%20si%C4%99%20do%20Ciebie%20d%C5%82u" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/niecodziennik/list-do-p/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pieprzenie (z mruczącą gwiazdką w tle).</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/pieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/pieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Mar 2010 23:46:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[pieprzenie]]></category>
		<category><![CDATA[prozażycia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=1033</guid>
		<description><![CDATA[Pomieszczenie przypominające lata dwudzieste ubiegłego wieku. Mało kto pamięta lata dwudzieste ubiegłego wieku, więc proszę sobie wyobrazić jak wyglądałoby pomieszczenie ukryte w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Podłoga, na podłodze dywan, na dywanie stolik, na stoliku wino a obok dwie lampki, bo tak właśnie nazywa się kieliszki do napojów innych niż wódka. Dwie lampki, obydwie pełne. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Pomieszczenie przypominające lata dwudzieste ubiegłego wieku.<br />
Mało kto pamięta lata dwudzieste ubiegłego wieku, więc proszę sobie wyobrazić jak wyglądałoby pomieszczenie ukryte w latach dwudziestych ubiegłego wieku.<br />
Podłoga, na podłodze dywan, na dywanie stolik, na stoliku wino a obok dwie lampki, bo tak właśnie nazywa się kieliszki do napojów innych niż wódka. Dwie lampki, obydwie pełne.</p>
<p><em>&#8222;Zazuzi zi za zu zu&#8221; </em></p>
<p>On z pełną gracją nachyla swoje wąsate lico, by lepiej słyszeć to co ona ma do powiedzenia, gdyż Ona mili Państwo, dowyobraźcie sobie bardziej, że damą jest, a damy mówią cichutko i namiętnie, tak by słyszały same siebie.<br />
Ona jest damą, mówi cichutko, On z gracją nachyla się nad nią, lewą ręką nakręcając korbę od gramofonu.</p>
<p><em>&#8222;Zizazi zu za zi zi&#8221;</em></p>
<p>Ona namiętna w mętnej naturze, oczy ogromne, wachlarz rzęs, usta czerwone, usta w kolorze krwi&#8230;<br />
Swą białą dłonią sięga po lampkę, chcąc znacząco i w pełni swej namiętności zamoczyć swoje mięsiste i namiętne usta, wymawiające namiętne słowa w kierunku, w którym jest On w swojej gracji nachylony cały czas i kręcący korbą&#8230;</p>
<p><em>&#8222;Zuziza za zi zu za&#8221;</em></p>
<p>Nakręciwszy korbą, puszcza muzykę, robi to tak by słyszeć jej słowa, nie zmienia pozycji, gdyż nie chce jeszcze upajać jej gestem nonszalancji, prawą dłonią sięga po lampkę także, a lewą opiera na swoim biodrze. Pozycja jego samcza aż nadto podkreślona wąsem.<br />
Muzyka trzeszczy, muzyka się kręci, coraz głośniej składając się w sensowną całość, głos diwy jest bardziej namiętny od właścicielki czerwonych ust, a przy tym donośny i wyraźny, mruczący czasami.</p>
<p><em>&#8222;Zubidu zuzi za ze zu&#8221;</em></p>
<p>Ona namiętna jest coraz głośniej, On już nie musi się nad nią nachylać, nie martwi się o swoje plecy, martwi się bardziej o dobry nastrój, więc wypija całą zawartość lampki, patrząc się na nią uwodzącym wzrokiem. Ona za to nie patrzy, symbolicznie macza swoje czerwono-krwiste usta w czerwonym winie, którego butelka zacnie zdobi drewniany stolik. Mówi coraz głośniej, gracja zamknęła się już dawno.</p>
<p><em>&#8222;Sabada zi zu za, zi zu za za zi zu&#8221;</em></p>
<p>Rozpoczęło się pospolite pieprzenie, przy dźwiękach diwy, która przeszkadza już tylko, Ona pieprzy głośno, on udaje, że podziwia jej pieprzenie&#8230; Pieprzenie, pieprzenie, namiętne pieprzenie, pieprzenie przy winie, pieprzenie przy lampce, pieprzenie na stole, pieprzenie na dywanie, pieprzenie w latach dwudziestych, pieprzenie w ubiegłym wieku.</p>
<p><em>&#8222;Zazuzi zi za zu zu&#8221;</em></p>
</div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;title=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29.&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0APomieszczenie%20przypominaj%C4%85ce%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0AMa%C5%82o%20kto%20pami%C4%99ta%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku%2C%20wi%C4%99c%20prosz%C4%99%20sobie%20wyobrazi%C4%87%20jak%20wygl%C4%85da%C5%82oby%20pomieszczenie%20ukryte%20w%20latach%20dwudziestych%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0APod%C5%82oga%2C%20na%20pod%C5" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;title=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29.&amp;notes=%0D%0A%0D%0APomieszczenie%20przypominaj%C4%85ce%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0AMa%C5%82o%20kto%20pami%C4%99ta%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku%2C%20wi%C4%99c%20prosz%C4%99%20sobie%20wyobrazi%C4%87%20jak%20wygl%C4%85da%C5%82oby%20pomieszczenie%20ukryte%20w%20latach%20dwudziestych%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0APod%C5%82oga%2C%20na%20pod%C5" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;t=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29." title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29.%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;t=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29." title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fpieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle&amp;title=Pieprzenie%20%28z%20mrucz%C4%85c%C4%85%20gwiazdk%C4%85%20w%20tle%29.&amp;annotation=%0D%0A%0D%0APomieszczenie%20przypominaj%C4%85ce%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0AMa%C5%82o%20kto%20pami%C4%99ta%20lata%20dwudzieste%20ubieg%C5%82ego%20wieku%2C%20wi%C4%99c%20prosz%C4%99%20sobie%20wyobrazi%C4%87%20jak%20wygl%C4%85da%C5%82oby%20pomieszczenie%20ukryte%20w%20latach%20dwudziestych%20ubieg%C5%82ego%20wieku.%0D%0APod%C5%82oga%2C%20na%20pod%C5" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/pieprzenie-z-mruczaca-gwiazdka-w-tle/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>“Nastrojenie – szóste chlup”</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-szoste-chlup</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-szoste-chlup#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 21:35:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[proza]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=964</guid>
		<description><![CDATA[Oczy na wpół zamknięte. Człowiek siedzi, człowiek się garbi, człowiek się waha &#8211; to w lewo, to w prawo. Niezdecydowanie rozpiera wnętrze potwora. Przed oczami szklanki dwie, jedna na wpół pełna, druga ze śladem szminki wpół pusta. Ściany powoli przysuwają  się do siebie w swój dobrze znany sposób. Obok szklanek popielniczka, brzydki śmierdzący jeżyk łypiący [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Oczy na wpół zamknięte.<br />
Człowiek siedzi, człowiek się garbi, człowiek się waha &#8211; to w lewo, to w prawo. Niezdecydowanie rozpiera wnętrze potwora.<br />
Przed oczami szklanki dwie, jedna na wpół pełna, druga ze śladem szminki wpół pusta. Ściany powoli przysuwają  się do siebie w swój dobrze znany sposób. Obok szklanek popielniczka, brzydki śmierdzący jeżyk łypiący oczami, puszczający dym czymkolwiek się da.</p>
<p>- <em>Skąd ta szminka?</em></p>
<p>&#8230; następuje szóste chlup. Ściany połączyły się w jedno, tworząc zimną skałę samotnych i zapomnianych, ktoś dostał szału, ktoś nie dostał dziś wypłaty. Proza życia i codzienność tulą do snu w swoim opętaniu.</p>
<p>- <em>Jutro będzie lepiej.</em> &#8211; szepce człowiek - <em>Jutro będzie lepiej&#8230;?</em> &#8211; zawahał się po raz kolejny - <em>Jutro Bóg nas zbawi&#8230;</em></p>
</div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0AOczy%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20zamkni%C4%99te.%0D%0ACz%C5%82owiek%20siedzi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20garbi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20waha%20-%20to%20w%20lewo%2C%20to%20w%20prawo.%20Niezdecydowanie%20rozpiera%20wn%C4%99trze%20potwora.%0D%0APrzed%20oczami%20szklanki%20dwie%2C%20jedna%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20pe%C5%82na%2C%20druga%20ze%20%C5%9Bladem%20szminki%20wp%C3%B3%C5%82%20pusta" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D&amp;notes=%0D%0A%0D%0AOczy%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20zamkni%C4%99te.%0D%0ACz%C5%82owiek%20siedzi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20garbi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20waha%20-%20to%20w%20lewo%2C%20to%20w%20prawo.%20Niezdecydowanie%20rozpiera%20wn%C4%99trze%20potwora.%0D%0APrzed%20oczami%20szklanki%20dwie%2C%20jedna%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20pe%C5%82na%2C%20druga%20ze%20%C5%9Bladem%20szminki%20wp%C3%B3%C5%82%20pusta" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;t=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;t=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-szoste-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20sz%C3%B3ste%20chlup%E2%80%9D&amp;annotation=%0D%0A%0D%0AOczy%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20zamkni%C4%99te.%0D%0ACz%C5%82owiek%20siedzi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20garbi%2C%20cz%C5%82owiek%20si%C4%99%20waha%20-%20to%20w%20lewo%2C%20to%20w%20prawo.%20Niezdecydowanie%20rozpiera%20wn%C4%99trze%20potwora.%0D%0APrzed%20oczami%20szklanki%20dwie%2C%20jedna%20na%20wp%C3%B3%C5%82%20pe%C5%82na%2C%20druga%20ze%20%C5%9Bladem%20szminki%20wp%C3%B3%C5%82%20pusta" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-szoste-chlup/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>“Opowieść niekoniecznie wigilijna &#8211; pauza.” (cz.2)</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jan 2010 00:50:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[pazua]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[wigilia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=928</guid>
		<description><![CDATA[(część pierwsza tutaj) III. W tym miejscu autor popadł w chwilę zadumy, nie wiedział bowiem, że owa chwila będzie trwała trzy i pół roku i że po tym czasie będzie próbował wprawić w ruch wskazówkę zegara, która i tak chodzi jak chce &#8211; czasem do przodu, czasem do tyłu. Podczas tej chwili zadumy nad dalszym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>(część pierwsza <a href="http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1" target="_self">tutaj</a>)</p>
<p>III.</p>
<p>W tym miejscu autor popadł w chwilę zadumy, nie wiedział bowiem, że owa chwila będzie trwała trzy i pół roku i że po tym czasie będzie próbował wprawić w ruch wskazówkę zegara, która i tak chodzi jak chce &#8211; czasem do przodu, czasem do tyłu. Podczas tej chwili zadumy nad dalszym losem bohaterów nie myślał tylko o nich, miał też wiele spraw na głowie, popełnił kilka radykalnych kroków w swoim życiu, napisał wiele utworów, oraz przeczytał kilka, robiących na nim samym wrażenie, książek. Słuchał także muzyki przeróżnej, spotkał na swojej drodze wielu ekscytujących ludzi, także i takich których już nie pamięta, bo pewnie nie warto było pamiętać, wypił morze alkoholi wyskokowych, wypalił niezliczoną liczbę papierosów i przejechał grube tysiące kilometrów w celu różnym.</p>
</div>
<p><span id="more-928"></span></p>
<div class="storycontent">
<p>Nie wiedział jednak, że tą wskazówkę nie jest tak łatwo ruszyć i porwał się z myślą zakończenia owej historii przesympatycznych bohaterów. Myśl była złota, takie myśli posuwają zazwyczaj tematy dalej, albo i nawet do końca. Zauważył on nawet koniec tej groteski, gdzieś w połowie ósmej pętli wyrabianej przez naszą wspaniałą &#8222;Calineczkę&#8221; prowadzoną przez &#8222;Sokole Oko Masacziusets&#8221;, nie do zdarcia  odwiecznego i honorowego (na papierze) kierowcy.<br />
I kiedy tak nasz wspaniały autor wymyślił co będzie dalej, analizował jakie kroki wykonać aby dojść do tego oczekiwanego zakończenia, nawet postawił kilka.</p>
<p>Niestety.</p>
<p>Pierdoła potknął się już podczas stawiania drugiego i upadł na głowę, uświadamiając sobie jednocześnie, że to tak zakończyć się nie może, nie tak tendencyjnie i oczekiwanie. Choć wątpi do tej pory, że nawet już tego skreślonego zakończenia nikt z Was, Czytaczy, spodziewać się nie może. Enigmatyczny ten nasz pierdołowaty autor. W tajemnicy wam powiem, że zaklął parę razy i głośno i cicho i wykonał kilka wulgarnych gestów, których starał się wstydzić w momencie kiedy przyszły mu na myśl, oczywiście wstyd mu nie wychodzi, zaniechując w tym momencie kontynuacji utworu. Chyba za bardzo zżył się z głównym bohaterem, dosłownie z Nim i pewnie jeszcze bardziej z Nią (tą pijaną od zawsze, amen) i zapałał chęcią lepszego i bardziej niespodziewanego zakończenia. Tak niespodziewanego, że sam się go do tej pory nie spodziewa.</p>
<p>Zapalił więc autor papierosa, międzyczasie popijając ze szklaneczki napoje różne i niekoniecznie kolorowe i doszedł w duchu do momentu (jeżeli w duchu takowe posiada), że trzy i pół roku to za mało. Niech sobie wiszą w czasoprzestrzeni i czekają spokojnie na to co będzie dalej. W takich momentach, kiedy te wskazówki niemiłosiernie stoją, na złość wszystkim, którzy bardzo by chcieli, by im tak stało, można starać sobie wykreować obrazek sytuacji jaka teraz w trakcie tej pauzy następuje. Zacznijmy więc&#8230;</p>
<p>&#8222;<em>Jest zima. Płatki śniegu są tak grube, że przysłaniają cały Boży świat, a dokładnie to co z niego zostało (a ciężko w nim niestety dojrzeć boski pierwiastek). Wycieraczek nie ma, ale w sumie i tak są niepotrzebne, gdyż nasz wspaniały element społeczny, idol wszystkich ras i kultur, pogromca urzędów (gdyż w żadnym się nigdy nie stawił), nie wiedzący nawet o tym, że wspierają go związki wszelakie, a to homoseksualistów, a to kobiet w ciąży, a to jeszcze nawróconych emerytów i tych co nawrócić się nie chcieli, kombatantów i cyklistów, jest ślepy (uffff). Zna on drogę na pamięć i skoro nie widzi, to inni też widzieć nie muszą. Kierowca, o którym te słowa, ma straszne parcie na przerwę w jeździe i zajęcie się swoimi bardzo ważnymi sprawami i nie wie jeszcze, że na drogę, jego własną trasę, planują wyjść niedźwiedzie, by pozwolić mu odpocząć. To nie jest oczywiście w ich planach i one o tym też nie wiedzą, że takowe zaistnieją.<br />
Stary, wysłużony Kasownik, kolejny i przedostatni skansen w owym wehikule, stoi. Gdyż przyjął pozę, którą długo ćwiczył sam w domu, przed lustrem, potem kilka razy w swojej wspaniałej i wymarzonej pracy, taką by wszyscy wokół podziwiali. Nie wie on jeszcze, że nie doczeka się tego podziwu nigdy, gdyż przez te same niedźwiedzie pojazd, jak tylko czas ruszy z kopyta,  zatrzyma się w sposób niespodziewany, przewracający wszystkie organy wewnętrzne (i zewnętrzne zapewne też).<br />
Skoro jesteśmy przy skansenach, to można wspomnieć o ostatnim &#8211; &#8222;Groszowej Staruszce&#8221;. W tej naszej stopklatce zatrzymała się ona w pół wypowiadanej sylaby &#8222;&#8230;min&#8230;&#8221;, w pół paciorka i w pół myśli chaotycznej o opuszczeniu owego pojazdu &#8211; natychmiast. Oczywiście, także nie wie o niedźwiedziach i oczywiście nie o tym co się dzieje wokół niej (jego?).<br />
Ktoś w naszym obrazku leży z tyłu. O nim by można było  napisać osobną opowieść zapewne, gdyż spoglądając na całość jego historii w tym wehikule, okazywać się może najciekawszą postacią. Mało kto mówi trzewiami, mało kto ma taką zdolność. Na pewno nie jedną historię by wyrzy&#8230; ekhm. opowiedział, gdyby tylko mógł. Na razie leży i nie jest mu dobrze.<br />
On. On zawiesił wzrok na Niej. Dziwnym  byłoby gdyby nie zwrócił uwagi na Nią, gdyż jest Ona piękną kobietą z pijanym serduszkiem i mimo tego, że śpi na jedynym fotelu na którym można usiąść w &#8222;Calineczce&#8221;, przykuwa uwagę. Nie tylko chrapaniem, rzecz jasna, ale i innymi atutami pięknych kobiet. Choć obecnie, zaglądając w Jego oczy bardzo głęboko, możemy wywnioskować, że już dla Niego innych pięknych kobiet nie ma.<br />
Choć zaraz, zaraz&#8230; wkradł się chyba i żal. Czyżby żal jej pijaństwa, chęć pomocy, chwilowa chęć dołączenia się do stanu, a może współczucie jej zachrypniętej duszy? Jaka jest zachrypnięta dusza? Nie wie nikt, nawet właścicielka, która będąc piękną na swój sposób kobietą, nie zastanawiała się nigdy nad tym głębiej, gdyż jedyną głębokość jaką znała na ten czas to odległość od szyjki do denka swojej własnej butelki.<br />
Ona. Ona śpi. Ona się nie przejmuje, obrazek zatrzymał się w momencie kiedy próbowała zachrapać. Przyjrzyjmy się dokładnie. Oczy zamknięte, nos przyjmuje ciężko dawki powietrza, a jej duże i miękkie usta (nie, nie, nie jak Angelina &#8211; czy jak jej tam &#8211; piękniejsze, subtelniejsze i kuszące posmakowaniem) jakby  się lekko zaczynały unosić w grymasie. W szczególności górna warga. Tak. Zapewne chce zachrapać.&#8221;</em></p>
<p>Zapamiętajmy ich tak wszystkich, tak bardzo naturalnych z wielką chęcią wykonania czegoś bardzo, z wielką chęcią kontynuacji tejże historii i zakończenia jej w sposób nie taki jaki życzylibyście sobie drodzy Czytacze.</p>
<p>Autor zadumał, gdyż jest to człowiek dziwny, ale nie bohater literacki, więc mniejsza z nim, ważne, żeby wprawił w ruch trolejbus i doświadczony bagażem przeżyć wymyślił ciąg dalszy tej historii.</p>
<p>&#8222;<em>Show must go on, but when?</em>&#8221; &#8211; jak mawiał wieszcz trzymając sztachetę.</p>
</div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;title=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0A%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87%20pierwsza%20tutaj%29%0D%0A%0D%0AIII.%0D%0A%0D%0AW%20tym%20miejscu%20autor%20popad%C5%82%20w%20chwil%C4%99%20zadumy%2C%20nie%20wiedzia%C5%82%20bowiem%2C%20%C5%BCe%20owa%20chwila%20b%C4%99dzie%20trwa%C5%82a%20trzy%20i%20p%C3%B3%C5%82%20roku%20i%20%C5%BCe%20po%20tym%20czasie%20b%C4%99dzie%20pr%C3%B3bowa%C5%82%20wprawi%C4%87%20w%20ruch%20wskaz%C3%B3wk%C4%99%20zegara%2C%20kt%C3%B3ra%20i%20tak%20chod" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;title=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29&amp;notes=%0D%0A%0D%0A%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87%20pierwsza%20tutaj%29%0D%0A%0D%0AIII.%0D%0A%0D%0AW%20tym%20miejscu%20autor%20popad%C5%82%20w%20chwil%C4%99%20zadumy%2C%20nie%20wiedzia%C5%82%20bowiem%2C%20%C5%BCe%20owa%20chwila%20b%C4%99dzie%20trwa%C5%82a%20trzy%20i%20p%C3%B3%C5%82%20roku%20i%20%C5%BCe%20po%20tym%20czasie%20b%C4%99dzie%20pr%C3%B3bowa%C5%82%20wprawi%C4%87%20w%20ruch%20wskaz%C3%B3wk%C4%99%20zegara%2C%20kt%C3%B3ra%20i%20tak%20chod" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;t=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;t=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2&amp;title=%E2%80%9COpowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna%20-%20pauza.%E2%80%9D%20%28cz.2%29&amp;annotation=%0D%0A%0D%0A%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87%20pierwsza%20tutaj%29%0D%0A%0D%0AIII.%0D%0A%0D%0AW%20tym%20miejscu%20autor%20popad%C5%82%20w%20chwil%C4%99%20zadumy%2C%20nie%20wiedzia%C5%82%20bowiem%2C%20%C5%BCe%20owa%20chwila%20b%C4%99dzie%20trwa%C5%82a%20trzy%20i%20p%C3%B3%C5%82%20roku%20i%20%C5%BCe%20po%20tym%20czasie%20b%C4%99dzie%20pr%C3%B3bowa%C5%82%20wprawi%C4%87%20w%20ruch%20wskaz%C3%B3wk%C4%99%20zegara%2C%20kt%C3%B3ra%20i%20tak%20chod" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-pauza-cz-2/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Opowieść niekoniecznie wigilijna.&#8221; (cz.1)</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 12:40:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[święta]]></category>
		<category><![CDATA[wigilia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=869</guid>
		<description><![CDATA[Była zima, zima ma to do siebie, że lubi być. I. Widział już wiele, a myślał tak samo. &#8222;Co się dzieje?&#8221; &#8211; zapytał sam siebie wsiadając do obrzyganego trolejbusu, będącego jeżdżącym pomnikiem tej wymyślnej a może zmyślonej miejscowości, gdzie była tylko jedna linia, której końca nie znał nikt oprócz samego ślepawego kierowcy. Drzwi zamknęły się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Była zima, zima ma to do siebie, że lubi być.</p>
<p>I.</p>
<p>Widział już wiele, a myślał tak samo. &#8222;Co się dzieje?&#8221; &#8211; zapytał sam siebie wsiadając do obrzyganego trolejbusu, będącego jeżdżącym pomnikiem tej wymyślnej a może zmyślonej miejscowości, gdzie była tylko jedna linia, której końca nie znał nikt oprócz samego ślepawego kierowcy.</p>
</div>
<p><span id="more-869"></span></p>
<div class="storycontent">
<p>Drzwi zamknęły się ze skowytem, coś zachlupało, ktoś się obudził, staruszka poprosiła go o grosza, kasowniki jak zwykle nie działały&#8230;<br />
Tak, kasowniki, wyrwane i wkręcone na nowo ale nie podłączone, że by nie płacić zbyt wiele &#8211; <em>i tak wyrwą, chuje!</em> &#8211; raczył mawiać ślepawy kierowca. Do kasowania biletów więc służył podgrzybiały emeryt, który stracił słuch na wojnie &#8222;V Brandenburskiej pod Koluszkami&#8221; o miedzę. Jako narzędzie do kasowania, za sponsorowane przez istniejącego tylko na papierze naczelnika wehikułu, służył dziurkacz biurowy.</p>
<p>Widział już wiele, a myślał tak samo. Skasował bilet i usiadł na jedynym miejscu, które zwolniła mu &#8222;groszowa&#8221; staruszka, padająca na kolana, bo to już była &#8222;ta&#8221; godzina. Wyciągnął papierosa, zapalił papierosa, odwrócił się w stronę okna, przetarł okno rękawem i patrząc jak znika jego czarne blokowisko myślał tak samo, a widział już wiele i widział jak umyka ten czarny obraz przed jego płowymi oczami. Kobieta odprawiała modły, ktoś coś bełkotał co jakiś czas wydając ponury głos z trzewi, a przygłuchy emeryt zaczął śpiewać pieśni rewolucyjne.<br />
<em>- To będzie długa i ciężka podróż.</em> &#8211; pomyślał, sztachając się wybornym papierosem o aksamitnym smaku opisanym na kolorowej paczce z czarnym, srogim ostrzeżeniem na temat chorych na astmę dzieci i rezolutnych kobiet w ciąży, którzy dymu tytoniowego nie lubią.</p>
<p>Bełkot &#8222;ktosia&#8221; był coraz bardziej nieznośny, jedyną pewną rzeczą w całej tej sytuacji i jego zachowaniu, był fakt, że jeszcze żyje, że nie udławił się treścią własnego żołądka, raczej tego co z niego zostało. Pani &#8222;od grosza&#8221; kończyła swoje modły, a emeryt odgrywał dziurkaczem służbowym znany utwór &#8222;La Cucaracha&#8221;. Coś wisiało w powietrzu, coś musiało się stać i to za sekundę, dwie, może za pięć, ale coś musiało się wydarzyć. Coś co sprawi, że kierowca niewidzący drogi znowu wyzwie kogoś od chujów, znowu polecą kasowniki&#8230;a może jeszcze coś gorszego&#8230;</p>
<p>Widział już wiele, a myślał tak samo. Pierwszy przystanek, pierwszy podmuch świeżości śmierdzącej rozkładającą się krową, wolał jednak ten zapach z zewnątrz niż to co kotłowało się w środku tej jeżdżącej trumny. Drzwi otworzyły się skowytem, myślał, że ktoś wysiądzie, że zrobi się tu lżej, ale tak realnie patrząc kto miał wysiąść? &#8222;Ktoś&#8221; z torsjami czy &#8222;groszowa kobieta&#8221; na klęczkach mamrocząca pod nosem &#8222;<em>&#8230;Dominus tecum&#8230;</em>&#8222;, pewnie żyjąca jeszcze nieświadomie w zamierzchłych czasach świetności Pewexów, podobno odbiły się strasznie na psychice obywateli, ale on tego nie rozumiał, to nie jego czasy, głuchy, podgrzybiały emeryt i ślepawy kierowca niestety byli nieodłączną częścią tego wehikułu. Jedynie mógł ktoś wejść, pewnie ktoś nienormalny, albo jakiś mężczyzna, który by wytrzymał ten widok. Dokładnie w tym momencie On pomyślał sobie: &#8222;<em>Co ja tu kurwa robię? Widziałem już wiele, myślę tak samo, więc co ja tu robię? Mogłem łapać stopa! Ale w sumie przez czarne blokowisko nie przejeżdża nic &#8222;oprócz tego czegoś&#8221;, a dupę ruszyć kiedyś trzeba, eh, wytrzymam.</em>&#8221; &#8211; przestał myśleć, pokrzepił się w duchu, wyciągnął papierosa i zauważył, że coś długo stoją na tym przystanku. Bał się podnieść z miejsca, z jedynego miejsca dla pasażera na którym dało się siedzieć. Chciał już ruszyć, zrobił się niespokojny, miał już dość tego bydlęcego powiewu świeżości. Rozejrzał się dookoła i zobaczył na ziemi coś w stylu starej, obszarpanej cholewy. Nie chcąc podnosić, podniósł i rzucił mocno w kabinę kierowcy, dodając do tego gromkie &#8222;<em>RUSZA!!</em>&#8222;.</p>
<p>Drzwi zamknęły się ze skowytem, kierowca dodał niebezpiecznie gazu, widać się przestraszył. On się uśmiechnął. Ale radość nie trwała długo, gdyż poczuł na swojej szyi ucisk, poczuł na swojej szyi dziwnie mocne dłonie&#8230;</p>
<p>Trolejbus wjechał na &#8222;autostradę&#8221;. Nie była to autostrada znana wszystkim jako pięknie wyasfaltowana droga z pięcioma pasami ruchu po której jadą szybko drogie i wykwintne samochody. Była to droga brukowana, gdzie połowę kamieni wyrwała swoimi strudzonymi rękoma pijana grupa kolekcjonerów, którzy kiedyś w swoich przechlanych i zakutych łbach ubzdurali sobie, że bruk z ulicy też można ze złomować, od tamtej pory wyrwali ich większość, taką, że jazdy jazdą nazwać nie można było. Ale trolejbus, będąc w stanie śmierci klinicznej na sztucznym podtrzymaniu jak ta droga, pędził jak szalony, w końcu ślepawy kierowca brał udział, w okresie swojej młodości, w rajdach Kirduchowo &#8211; Ustronie Barskie, gdzie pod nazwą &#8222;Cwany Baron w czerwonych slipach&#8221; lub &#8222;Sokole oko Masacziusets&#8221; zostawiał konkurencję daleko w tyle. Taki dobry kierowca z niego był i jest dalej, choć ślepy, ale drogę zna jak własną pocerowaną skarpetę, dlatego istniejący tylko na papierze naczelnik wehikułu przyznał mu laurkę, goździk i rajstopy wraz z tytułem bojownika szos i zasłużonego dla trolejbusu o bardzo znaczącej nazwie &#8222;Calineczka&#8221;, dnia 5 września 1968 roku, od tamtej pory niezmiennie wisi w gablocie, w istniejącym tylko na papierze biurze.</p>
<p>Przez tą szaloną jazdę po &#8222;autostradzie&#8221; ręce ściskające szyję poluzowały się na tyle, że On mógł się wyrwać, wstać, krzyknąć głośno i groźnie &#8222;<em>Ty chuju!</em>&#8221; i zobaczyć kto był na tyle brutalny, by zrobić mu krzywdę. Na początku nie mógł uwierzyć w to co widzi, później wyszeptał jeszcze groźniej:<br />
<em>Ty stara i zdewociała pizdo.</em> &#8211; tak groźnie wyszeptał i nie zastanawiając się długo, podniósł cholewę, którą całkiem nie dawno dał do zrozumienia kierowcy aby ruszył, i cisnął w twarz &#8222;groszowej staruszki&#8221; stojącej za jedynym porządnym siedzeniem z wyciągniętymi dłońmi. Na szczęście, nie wiadomo jeszcze czy jego czy jej, nie trafił. I w ten oto sposób doszło do dialogu:<br />
- <em>A pani co!?!</em> &#8211; zapytał dość głośno i jeszcze groźniej wkurzony On, cofając się lekko do tyłu.<br />
- <em>Daj grosza &#8230; Dominus Tecum &#8230; grosiczka malutkiego.</em> &#8211; wybełkotała staruszka, zaciskając dłonie w pięści.<br />
- <em>Mówiłem, że nie mam</em> &#8211; ostygł lekko &#8211; <em>a po za tym nie daje pieniędzy takim jędzom, co pieprzą trzy po trzy i nie wiadomo na co wydają pieniądze! Rozumiemy się?</em><br />
- <em>&#8230;Ave Maria, gratia plena&#8230;</em><br />
- <em>Rozumiemy? I nie bełkocz jak do Ciebie mówie!</em> &#8211; On znowu stał się groźny.<br />
- <em>Grosiczka, malutkiego grosiczka, jednego grosiczka&#8230; Benedicta Tui Mulieribus&#8230;. grooooosiiikaaaa</em> &#8211; zawyła w obłędzie &#8222;groszowa babcia&#8221;. Jej oczy jakby niemrawe, oddech jak z obskurnej stacji paliw, a na bluzce plamy po płynie do spryskiwaczy. Nikt nigdy nie zastanawiał się jak długo jeździ tym wehikułem, a nawet czy kiedykolwiek z niego wysiadała. Co jakiś czas dziwni ludzie o dziwnych porach częstowali ją czym mieli. Kobiecina była obdarta nie tylko z szat ale i w środku, szczęśliwa w swoim lekkim obłędzie, w swojej słodkiej schizie do której nikogo nie zapraszała, z której nigdy nie wychodziła.</p>
<p>On stał, obserwował nie odzywał się, chciał ją posadzić gdzieś, może zaprowadzić na tyły, gdzie dogorywał &#8222;Ktoś&#8221;&#8230; ale bał się, bał się jej dotknąć, bał się iść na tyły, bał się smrodu, kto wie czym mogło to się zakończyć. Nagle nie wiadomo skąd odezwał się podgrzybiały emeryt, w oczywistej, zapowiadanej przez niesamowite tępe wstawki dziurkaczem, przerwy.<br />
- <em>Pan na nią nie reaguje! Słyszy pan, ona podusi, podusi i przestanie, zaraz będzie pora na kolejne modły</em> &#8211; spoglądając na niedziałający zegarek od jakiś dwudziestu pięciu lat &#8211; <em>Jak dobrze, że głuchy jestem, pewnie już bym dawno zwariował.</em><br />
- <em>Ale jak to mam nie reagować, co tu się dzieje, ten babsztyl mnie dusił, nie mogłem złapać powietrza, a Pan mi mówi, że bym był spokojny?</em> &#8211; On krzyknął w stronę organicznego kasownika.<br />
- <em>Co?!? Pan nic nie mówi, ja i tak nie słyszę. Pan da spokój i siada, nie robi zamieszania. Pamiętam jak dziś, podczas wojny o syjamskie kozy dwóch gospodarzy, też było coś podobnego&#8230;</em> &#8211; zaczął opowiadać emeryt.<br />
On nie słuchał, On się zdziwił, On się zaczął zastanawiać nad tym co robi. Widział już wiele, a myślał tak samo. Wiedział, że coś tu śmierdzi, wiedział nawet kto, wiedział, że musi się nie dać, wiedział, że może usiąść, gdyż staruszka znowu padła na kolana i zaczęła mamrotać i rozkładać ręce. Usiadł, wyciągnął kolejnego papierosa, a przez to, że paczka nowa i nie pognieciona, to miał ich jeszcze wiele. Zapalił, wypuścił dym nosem i uspokoił się, czekając na nowe wydarzenia, co jakiś czas oglądając się za siebie &#8211; Nie dam się już zaskoczyć. &#8211; pomyślał. A kierowca jechał już wolniej, już nie był przestraszony, ciągnął dalej &#8222;autostradą&#8221; do niewiadomego kolejnego przystanku.</p>
<p>W tym samym czasie, kiedy trolejbus dojeżdżał zawrotną prędkością do kolejnego przystanku, będącego na końcu tej przedziwnej i okradzionej &#8222;autostrady&#8221;, pięć kilometrów dalej niezidentyfikowana, młoda kobieta, nie mogąca powstrzymać się od picia, skazana na swoją urodę, a uroda jej była przedziwna, za którą oglądał się nie jeden platfus i nie jeden ośliniony czterdziestolatek, nie wspominając już o dojrzewającej młodzieży uprawiającej w snach najdoskonalszy i najprzyjemniejszy seks z gwiazdami telewizji, gazet, teledysków i dziwnych filmów instruktażowych gdzie można było zaobserwować dwa zmieniające się obrazy z nieciekawą ścieżką dźwiękową.<br />
Skazana na urodę, skazana na picie, zataczająca się lekko, ale z gracją, ze smutnymi oczami, ze smutkiem w oczach. Zbliżyła się do ulicy i wyciągnęła niepewnie kciuk, nie mając w świadomości tego, iż zatrzymała się na przystanku trolejbusowym.</p>
<p>W tym momencie normalnie telewizja zrobiłaby przerwę na reklamy albo podzieliła to na beznadziejny serial kilku odcinkowy&#8230; Historia niestety pisze się dalej, gdyż On widział już wiele a myślał tak samo, a Ona była skazana na picie, skazana na urodę, skazana sama na siebie i wyciągnięty palec i nadzieję, że ktoś się zatrzyma i weźmie ją na drugi koniec świata, gdzie nie ma problemów, gdzie będzie mogła zostać sama ze swoimi nałogami, które tak bardzo kochała.</p>
<p>II.</p>
<p>Wszystko to ciemny labirynt marzeń. Wielu widziało już dużo a myśli wciąż tak samo. Wielu potrafi mówić, tylko dlaczego bełkotem? Są ludzie i ludziska, są &#8222;ktosie&#8221; leżące na podłodze trolejbusu w swoich własnych odchodach, jęczący i stękający, są stare baby modlące się na kolanach o byle pierdołę, są głusi dziadkowie, co już tylko służą jako przedmiot użytku domowego lub społecznego, jak ten z dziurkaczem, są także dobrzy aczkolwiek ślepi kierowcy, którzy jeżdżą na pamięć wytartymi już szlakami no i są pasażerowie, którzy chcą posmakować czegoś nowego, uciekają od swojej codzienności, aby rozczarować się rzeczywistością. &#8222;<em>Nie uwierzę jak nie wsadzę palca</em>&#8222;, jak sam nie poczuje, jak nie dowiem się na własnej skórze jak smakuje życie.</p>
<p>Trolejbus zatrzymał się na kolejnym przystanku. Drzwi już po raz kolejny wpuściły do środka stęchłe powietrze z zewnątrz, które w porównaniu z tym co było w środku, jest świeżą, górską bryzą.</p>
<p>Ona się wtoczyła, z ciągle wyciągniętym kciukiem, jakby już nie chciała zatrzymać stopa, lecz tylko i wyłącznie stan swojego upojenia.</p>
<p>- <em>Bilet!!</em> &#8211; krzyknął do Niej głuchy emeryt &#8211; <em>Ja tutaj kasuje, ja jestem kasownik, mi tutaj proszę bilet dać!</em><br />
Ona spojrzała się na emeryta, jakby była z innego świata, jakby nie rozumiała tego wszystkiego co to narzędzie społeczeństwa do niej mówi. Opuściła kciuk, opuściła oczy, błędnie rozejrzała się dookoła. Wzrok zawiesił się na Nim, obok którego stara rozmodlona pruchwina wzdychała w stronę wyjścia ewakuacyjnego w oknie. Patrzała przez chwilę swoimi szklanymi jak sowiecki telewizor oczami jakby prosiła go, że by przetłumaczył, a przynajmniej powiedział o co temu drącemu się dziadziusiowi chodzi. Próbowała coś powiedzieć, ale nie miała siły, bała się otworzyć usta.<br />
- <em>Proszę pani, tutaj się na gapę nie jeździ!! Wsiada paniusia i płaci albo wychodzi! Pamiętam jak podczas kłótni o robaki w zbożu, w Pustkowie Wielkim, kiedy miałem jeszcze czterdzieści lat, znaczy się młody i jurny byłem&#8230;.</em> &#8211; zaczął zawodzić kasownik. W tym samym czasie On spojrzał za siebie, nie wiadomo czy obruszyła go kolejna przypowieść, czy poczuł jej wzrok na swoich plecach. Powoli wstał i podszedł, gasząc bezwiednie papierosa na sąsiednim siedzeniu, a raczej resztce jaka z niego została.<br />
- <em>Pan się nie miesza, ta paniusia wychodzi, nie ma biletu!!</em> &#8211; skamlał kąśliwie &#8222;kasownik&#8221;. Ona wciąż się przyglądała jemu, On spojrzał na nią.<br />
- <em>Ja mam bilet dla tej pani, w sumie to mój powrotny, ale coś czuję, że raczej nie będzie mi potrzebny.</em> &#8211; powiedział On, dziadek raczej nie słyszał tych słów, Ona jakby zrozumiała, chciała podziękować, ale dalej usta w bojaźni, a może ze zmęczenia otworzyć się nie chciały. On wyciągnął rękę z biletem i dał do przedziurkowania, wierząc po cichu w to, że będzie miał towarzysza podróży, która jeszcze się nie kończy. Popychając ją delikatnie lewą ręką, prawą wskazał miejsce siedzące, jedyne dające się do eksploatacji. Ona skazana na alkohol, Ona skazana na urodę, On widział już wiele a myślał tak samo, On uciekający ze swojego czarnego blokowiska, o którym powoli już zapominał, z każdym kilometrem, z każdą minutą dalej, blokowisko stawało się mało realnym miejscem.</p>
<p>Nie wiedział kiedy Ona zasnęła na tym siedzeniu, nie wiedział kiedy zamknęła swoje piękne i urokliwie czarne oczy, kiedy złożyła swoje piękne i urokliwie czarne włosy na siedzeniu, kiedy upuściła butelkę mocnego napoju wyskokowego ze swojej malutkiej i zgrabnej dłoni&#8230;<br />
Nie wiedział kiedy, ale nie mógł się powstrzymać, nie mógł powstrzymać wzroku, nie mógł przestać patrzeć jak ta urokliwie pijana kobieta śpi. I tak mijają kilometry, tak uciekają kolejne przystanki. Ktoś nie chce wstać, zdewociała babinka po raz setny klepała &#8222;Pater Noster&#8221;, społeczny emerytowany kasownik rysował znalezioną gdzieś różową kredką batalistyczne mapy na zapyziałej ziemi trolejbusu, ślepawy kierowca gnał jak nigdy, On się przyglądał a Ona spała, jak zabita, śniła o księciu z bajki, taplała się między jawą a snem, między nocą a porankiem, miedzy swoimi urojeniami a rzeczywistością płynącą prosto do jej wrażliwie pijanego serca&#8230;<br />
<em>(2006) </em></p>
<p>Koniec części pierwszej, część druga już po świętach na którą serdecznie zapraszam.</p>
</div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;title=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0ABy%C5%82a%20zima%2C%20zima%20ma%20to%20do%20siebie%2C%20%C5%BCe%20lubi%20by%C4%87.%0D%0A%0D%0AI.%0D%0A%0D%0AWidzia%C5%82%20ju%C5%BC%20wiele%2C%20a%20my%C5%9Bla%C5%82%20tak%20samo.%20%22Co%20si%C4%99%20dzieje%3F%22%20-%20zapyta%C5%82%20sam%20siebie%20wsiadaj%C4%85c%20do%20obrzyganego%20trolejbusu%2C%20b%C4%99d%C4%85cego%20je%C5%BCd%C5%BC%C4%85cym%20pomnikiem%20tej%20wymy%C5%9Blnej%20a%20mo%C5%BCe%20zmy%C5%9Blonej%20" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;title=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29&amp;notes=%0D%0A%0D%0ABy%C5%82a%20zima%2C%20zima%20ma%20to%20do%20siebie%2C%20%C5%BCe%20lubi%20by%C4%87.%0D%0A%0D%0AI.%0D%0A%0D%0AWidzia%C5%82%20ju%C5%BC%20wiele%2C%20a%20my%C5%9Bla%C5%82%20tak%20samo.%20%22Co%20si%C4%99%20dzieje%3F%22%20-%20zapyta%C5%82%20sam%20siebie%20wsiadaj%C4%85c%20do%20obrzyganego%20trolejbusu%2C%20b%C4%99d%C4%85cego%20je%C5%BCd%C5%BC%C4%85cym%20pomnikiem%20tej%20wymy%C5%9Blnej%20a%20mo%C5%BCe%20zmy%C5%9Blonej%20" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;t=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;t=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fopowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1&amp;title=%22Opowie%C5%9B%C4%87%20niekoniecznie%20wigilijna.%22%20%28cz.1%29&amp;annotation=%0D%0A%0D%0ABy%C5%82a%20zima%2C%20zima%20ma%20to%20do%20siebie%2C%20%C5%BCe%20lubi%20by%C4%87.%0D%0A%0D%0AI.%0D%0A%0D%0AWidzia%C5%82%20ju%C5%BC%20wiele%2C%20a%20my%C5%9Bla%C5%82%20tak%20samo.%20%22Co%20si%C4%99%20dzieje%3F%22%20-%20zapyta%C5%82%20sam%20siebie%20wsiadaj%C4%85c%20do%20obrzyganego%20trolejbusu%2C%20b%C4%99d%C4%85cego%20je%C5%BCd%C5%BC%C4%85cym%20pomnikiem%20tej%20wymy%C5%9Blnej%20a%20mo%C5%BCe%20zmy%C5%9Blonej%20" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/opowiesc-niekoniecznie-wigilijna-cz-1/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Ordinarius.&#8221;</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/ordinarius</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/ordinarius#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Nov 2009 23:19:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[normalność]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[wieczność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=817</guid>
		<description><![CDATA[Poranek niczym zwykły deszcz. Pan Stanisław wstał delikatnie od stołu, inaczej niż to bywało zwykle. Po zakończonym śniadaniu podparł się swoimi wiekowymi dłońmi tak by nie zagiąć czystego obrusu. Lubił mieć czysto na stole, nigdy nie kruszył i dbał o to, by ciężka praca jego żony nigdy nie szła na marne. Kiedy odeszła, podtrzymywał już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Poranek niczym zwykły deszcz.</p>
<p>Pan Stanisław wstał delikatnie od stołu, inaczej niż to bywało zwykle. Po zakończonym śniadaniu podparł się swoimi wiekowymi dłońmi tak by nie zagiąć czystego obrusu. Lubił mieć czysto na stole, nigdy nie kruszył i dbał o to, by ciężka praca jego żony nigdy nie szła na marne. Kiedy odeszła, podtrzymywał już tradycję domową, bo cóż mu zostało.<br />
Nie mieli dzieci. Zawsze sobie tłumaczyli, że Bóg wybrał dla nich taką drogę i postawił przed nimi inne wyzwania niż wszystkim, co by w ludzkości nudy nie było. I postawił. Pan Stanisław weteran wojny niejednej, Światowej, o miedzę pod Koluszkami, z SB w stolicy Warmii, pod stocznią z ZOMO i jednej mniej krwawej z ZUSem po śmierci żony, Marii.</p></div>
<p><span id="more-817"></span></p>
<div class="storycontent">
<p>Maria, świętej pamięci, także miała ciekawą drogę, a to pielęgniarką była kiedy bomby spadały, a to z przekupami na targach kiedy to przyszło płacić za dużo za pewne rzeczy, a najtrudniejsze i najukochańsze dla niej jednocześnie, było opiekowanie się i wspieranie męża, który nie był urodziwym kawalerem, za to bardzo trudnym i tak specyficznym, że nie potrafiła go nie kochać. Tak miłość to była wielka, niczym wręcz spotykana tylko i wyłącznie w literaturze. Zawsze była pielęgniarką, zawsze trzymała porządek w domu, zawsze jedli na białym i czystym obrusie, modląc się przed każdym posiłkiem.</p>
<p>Pan Stanisław też dbał o to, o swoje przyzwyczajenia, o to co wypracowali razem z małżonką. Wiedział i twierdził, że sam znicz na grobie nie wystarczy, że tak też oddaje jej cześć. Było mu ciężko. Z każdym dniem ciężej. Lecz w tym narastającym bólu, zawsze dbał by ogień na grobie nigdy nie zgasł.<br />
Rzadko  wychodził z domu, nie znał tych czasów, nie potrafił się w nich odnaleźć, był sam, czasem kiedy jego kompani z ławeczki jeszcze żyli, mógł sobie komentować i krytykować co nowe, wspominając jak to kiedyś było łatwo, nawet na wojnie wszystko było bardziej zrozumiałe niż ten chaos, który dział się za oknem. Koledzy przytakiwali, koledzy dyskutowali, koledzy wspominali, koledzy odeszli już na zawsze.</p>
<p>Wstał od stołu delikatnie, zawsze miał z tym problem, gdyż obolałe i trzęsące się ręce nie pozwalały mu na wiele, a tym bardziej na odrobinę delikatności w prostych sytuacjach. Dzisiaj było inaczej, zastanawiał się przez chwilę o tym co nowego dodali do jedzenia, że poczuł się po nim lepiej. Uśmiech zarysował mu się na twarzy, rzadko także spotykany. Westchnął, podszedł do zdjęcia małżonki, które w rogu nie miało czarnego paska i delikatnym muśnięciem zdrowej ręki pogłaskał ją po włosach.</p>
<p>Pan Stanisław w swojej samotności często rozmawiał z małżonką, często przywoływał ją z pamięci i widział jak przygotowuje obiad razem z nim, jak szykuje pranie, jak siedzi razem z nim i z ciekawością śledzi wydarzenia polityczne, aby się w nich nie pogubić. Oprócz rozmów przywoływał dyskusje, wyobrażał sobie jak bardzo odmienne znowu zdanie będzie miała jego luba. Nie myślał nigdy o tym, że zwariował, jedyne wariactwo według niego to była miłość, której zażył i która go trzymała nawet w chwilach samotności. Tak zachowywał jeszcze, dla siebie, okruszki szczęścia, nie chcąc ich nigdy stracić, nie chcąc ich nigdy oddać, niczym skąpiec co skarby swe chował przed światem. To była jego prywatność, to był skarb i też nie chciał go oddawać, a tym bardziej kiedykolwiek stracić. Jedyny jego strach &#8211; bezwzględna samotność.</p>
<p>Tym razem było podobnie, Maria stała w korytarzu i powiedziała:<br />
- <em>Stasiek, już ta godzina, a Ty nie ogolony. Garnitur założyłeś, a twarz taka zaniedbana.</em> &#8211;  Pan Stanisław pogłaskał się po twarzy i wiedział co miał teraz zrobić. Zdjął marynarkę, odpiął koszulę, ręce dalej były wypoczęte, skierował się w stronę łazienki.  - <em>Jak się ogolisz wstaw wodę na herbatę, też się z chęcią napiję.</em> &#8211; I tak poczynił, gdyż była już pora na gazetkę poranną i herbatkę. Z racji tego, że dziś czuł się świetnie, ogolił się porządnie jak kiedyś, czuł się świeży, zadbany, aż łza się zakręciła w oku, że Maria tego nie zobaczy, czuł się jak kiedyś. Po tej męskiej czynności, zapiął koszulę z powrotem, przywdział marynarkę i poszedł do kuchni podpalić pod czajnikiem. Przygotował jak zwykle dwie filiżanki, zawsze były dwie, nigdy o tym nie zapominał, nigdy o niej nie zapominał. Kiedyś jak bywali goście u niego, to także robił dodatkową herbatę, lecz zostawała w kuchni, co by nikt sobie nie pomyślał. On wiedział, on był wtedy spełniony i spokojny.</p>
<p>Kiedy tak stał nad czajnikiem, poczuł dotyk. Czyjeś dłonie przesunęły mu się po rękawach, dotknęły jego dłoni, czyjaś głowa wtuliła się w jego plecy, poczuł dobrze znany zapach, usłyszał dobrze znany głos:<br />
- <em>Stasiu, Stasieńku, jak dobrze że jesteś. Co ja bym bez ciebie zrobiła, nie wiem jakbym żyła. Tak sobie dajesz radę.</em> &#8211; Stanisław zamarł, nogi mu się lekko ugięły, odruchowo ścisnął dłoń, poczuł się jeszcze lepiej, wiedział, że to Maria. Walczył przez chwilę z myślami zanim jej odpowiedział. Walczył, bo domyślał się, że umysł mu płata figla, ale ten figielek był sympatyczny, był taki realny, był taki normalny, był taki kochany.<br />
- <em>Maryś, żyłabyś normalnie. To ja nie wiem jak daję sobie radę bez ciebie, wiesz jaki ciężki ze mnie typ.</em> &#8211; odpowiedział drżącym głosem.<br />
- <em>Oj tak. Ciężki z ciebie typ.</em> &#8211;  roześmiała się &#8211; <em>Nigdy nie chciałam innego kawalera&#8230;</em> &#8211; gwiżdżący czajnik przerwał jej wypowiedź. Puściła jego rękę. &#8211; <em>Pójdę do pokoju, przynieś herbatki, usiądziemy sobie i powspominamy.</em> &#8211; Wyszła. Pan Stanisław ani przez chwilę nie myślał się obrócić. Wszystko było tak niesamowite, że bał się, że jakby spojrzał za siebie, jej już by nie było. Zrobił szybko co miał zrobić, posłodził jedną łyżeczką, chwycił za filiżanki i skierował się w stronę pokoju dziennego. Ona tam była, Maria siedziała w swoim fotelu, uśmiechała się do niego trzymając w rekach druty.<br />
- <em>Nigdy nie dokończony sweter.</em> &#8211; pomyślał przez chwilę. Druty, kłębek i kawałek swetra zawsze leżały na fotelu Marii, tak jak je zostawiła w dniu kiedy odeszła. Teraz miała je w rękach, teraz mówiła, że musi wreszcie dokończyć.<br />
- <em>Mario, ale ten sweter nie jest potrzebny.</em> &#8211;  powiedział do niej wzruszając się delikatnie.<br />
- <em>Jak to nie. Oj Stasiek, w czym ty będziesz zimą chodził. Na pewno nie w tym garniturze, mój mąż musi być elegancki. Nie wymyślaj tylko siadaj.</em> &#8211;  odpowiedziała mu szybko i zaczęła liczyć oczka. Kiedy skończyła i chwyciła za filiżankę rzekła &#8211; <em>Pamiętasz jak się poznaliśmy, fajtłapo, jak przyjechałeś do mnie na oddział? I nie wzruszaj się już tak!</em><br />
-  <em>Jakże mógłbym nie pamiętać? I tylko nie fajtłapo, co ja poradzę, że tych Niemców było tam tak wielu, a ja tylko z pistoletem. Raczej byłem bohaterem.</em> &#8211; odpowiedział z lekkim oburzeniem, wierząc dalej, że ta rozmowa jest jak każda inna przywołana z pamięci.<br />
- <em>Bohaterem. Byłbyś martwym bohaterem, czyli głupim,  bo kto jeden pcha się na cały oddział. Dobrze, że był wtedy lekarz i cię poskładał. Miesiąc później wywieźli go do Auschwitz, nikt by cię wtedy nie uratował.</em> &#8211; kontynuowała Maria &#8211; <em>Już wtedy mi się spodobałeś, byłeś taki inny i dla podtrzymania własnego samopoczucia śpiewałeś sprośne piosenki. Wiedziałam wtedy, że to się tak szybko nie skończy. Spodobałeś mi się, oj spodobałeś.</em><br />
-  <em>Tak. Spodobałem. W sumie wiedziałaś co bierzesz.</em> &#8211; zaśmiał się Pan Stanisław &#8211; <em>Widziałaś mnie całego goluśkiego, nic przed tobą nie szło ukryć Mario.</em> &#8211; prowadził dumnie konwersację, przy tym tak bardzo chciał, że by to była prawda. Dziś na prawdę jest inaczej niż zawszę. Tak realnie. Sweter robi się coraz piękniejszy, herbata już skończona. Ona patrzy na niego tym samym wzrokiem co kiedyś. On wie, on czuje, że ona patrzy na niego.</p>
<p>Tak wspominali jeszcze dłuższą chwilę. Pan Stanisław już przestał rozmyślać nad prawdziwością tych wydarzeń, a także nad tym czy nie zwariował do końca. Upajał się tymi momentami. Znowu poczuł motylki w brzuchu, nawet mu się jeść nie chciało, nie myślał o jedzeniu, nie proponował, chciał zatrzymać jak najdłużej chwilę. Nawet jak listonosz do drzwi dzwonił z emeryturą, to nie otwierał. Udawał, że nie słyszy. Maria pewnie tez udawała razem z nim. Siedzieli i patrzyli sobie w oczy. Czasem pokomentowali, nawet się lekko poprztykali na temat sensu wojny o miedzę pod Koluszkami, aby znów przypomnieć sobie stare przekupy. Wskazówki zegara pierwszy raz były tak miłosierne, leniwie przesuwały się po tarczy, tak, że te chwile szczęścia trwały jakby wiecznie. Jakby nigdy się nie skończyły i jakby nigdy nie musiały się zaczynać.<br />
Razem obejrzeli Wiadomości, znowu razem przeżywali wydarzenia na świecie, którego już nie rozumieli. Maria głaskała go po dłoni, którą on nie chciał jej puścić, za żadne skarby, już nigdy.</p>
<p>Zaczęło się ściemniać. Zachodzące słońce rozproszyło na moment Pana Stanisława. Posmutniał. Wyszedł do toalety, zamknął się w niej by mieć chwilę samotności, by nie pokazać Marii, być może wyimaginowanej, że się martwi, że być może ona zaraz zniknie i on znowu zostanie sam. Siedział tam dłuższą chwilę, spoglądał w lustro. Dotykał swoją pomarszczoną twarz, dłonią przejechał po swoich siwych włosach, bardziej po tym co z nich zostało. Oczy miał przeszklone, tyle emocji, czuł swoje serce jak bije mocno, niczym dzwon. Kiedy tak siedział pełen strachu, zauważył, że od momentu wejścia w domu rozległa się cisza. Nie było słychać nikogo krzątającego się po kuchni, czy nawet liczącego oczka nowego swetra. Poczuł się znowu sam. Przeklną chwilę strachu, kiedy to musiał wyjść z głupoty własnej, by swojej żony, przywołanej z pamięci Marii nie zmartwić. Przypomniał sobie moment jak odeszła, jak obsunęła się na swoim fotelu, jak dzwonił po karetkę. Przypomniał sobie pogrzeb, przypomniał sobie jak wtedy padało, jakby cały świat płakał razem z nim za Marią. Przypomniał sobie chwile bólu, załamania, całe to życie &#8222;bez&#8221; stanęło mu przed oczami. Całe to życie, kiedy przestał dzielić z kimś swój los, swoją radość i smutki, swoje bohaterskie czyny i swoje głupotki. Przypomniał sobie jak to wszystko bolało. Przypomniał sobie w swojej starości, jak mógł się tak zapomnieć dzisiaj i tak dać ponieść swoim wszystkim pragnieniom. Cisza mu to wszystko przypomniała.<br />
Posiedział jeszcze chwilkę. Później przetarł oczy zimną wodą, stwierdził, że pójdzie już spać. Najpierw chciał jednak posprzątać wszystko, chciał przywrócić ład i porządek swoim czterem ścianom, chciał położyć czysty obrus. Wyszedł z łazienki i zdębiał.</p>
<p>Świerzy obrus już był na stole. Maria ciągle tam była. Wstała z fotela, podeszła i chwyciła go za dłonie.<br />
- <em>Stasieńku, czemu tak długo tam byłeś, źle się czujesz? Czym się martwisz?</em> &#8211; zapytała czule.<br />
- <em>Jesteś.</em> &#8211;  wydusił przez swoje zaciśnięte gardło nieprawdopodobne stwierdzenie. Ona była, ona trzymała go za ręce. Pomyślał, ze na prawdę musi źle się czuć. Że musi się położyć.<br />
- <em>No jestem. A gdzie bym miała pójść mój drogi?</em> &#8211;  odpowiedziała zdziwiona &#8211; <em>Co się dzieje?</em><br />
- <em>Źle się chyba czuję. Muszę się chyba położyć.</em> &#8211; mówił ciągle przez zaciśnięte gardło. &#8211; <em>Będziesz jutro?</em> &#8211; zapytał jeszcze z niedowierzaniem.<br />
- <em>Nie musisz się kłaść, usiądź tu ze mną, przytul się, będzie ci lepiej, Stasiu. A czy ja będę? Ja zawszę będę, nigdy Cię nie opuszczę, przecież wiesz. Ty wiesz&#8230;</em></p>
<p>Znicz na grobie Marii zgasł. Tym sposobem sąsiedzi znaleźli ciało pana Stanisława przy stole śniadaniowym. Leżał na nim tak, jakby zasnął, leżał tak, jakby miał nie zagiąć ani jednego rogu obrusu, leżał z przytulonym do siebie zdjęciem Marii, swojej żony, która odeszła przed nim tak wiele lat temu.</p></div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;title=%22Ordinarius.%22&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0APoranek%20niczym%20zwyk%C5%82y%20deszcz.%0D%0A%0D%0APan%20Stanis%C5%82aw%20wsta%C5%82%20delikatnie%20od%20sto%C5%82u%2C%20inaczej%20ni%C5%BC%20to%20bywa%C5%82o%20zwykle.%20Po%20zako%C5%84czonym%20%C5%9Bniadaniu%20podpar%C5%82%20si%C4%99%20swoimi%20wiekowymi%20d%C5%82o%C5%84mi%20tak%20by%20nie%20zagi%C4%85%C4%87%20czystego%20obrusu.%20Lubi%C5%82%20mie%C4%87%20czysto%20na%20stole%2C%20ni" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;title=%22Ordinarius.%22&amp;notes=%0D%0A%0D%0APoranek%20niczym%20zwyk%C5%82y%20deszcz.%0D%0A%0D%0APan%20Stanis%C5%82aw%20wsta%C5%82%20delikatnie%20od%20sto%C5%82u%2C%20inaczej%20ni%C5%BC%20to%20bywa%C5%82o%20zwykle.%20Po%20zako%C5%84czonym%20%C5%9Bniadaniu%20podpar%C5%82%20si%C4%99%20swoimi%20wiekowymi%20d%C5%82o%C5%84mi%20tak%20by%20nie%20zagi%C4%85%C4%87%20czystego%20obrusu.%20Lubi%C5%82%20mie%C4%87%20czysto%20na%20stole%2C%20ni" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;t=%22Ordinarius.%22" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%22Ordinarius.%22%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;t=%22Ordinarius.%22" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fordinarius&amp;title=%22Ordinarius.%22&amp;annotation=%0D%0A%0D%0APoranek%20niczym%20zwyk%C5%82y%20deszcz.%0D%0A%0D%0APan%20Stanis%C5%82aw%20wsta%C5%82%20delikatnie%20od%20sto%C5%82u%2C%20inaczej%20ni%C5%BC%20to%20bywa%C5%82o%20zwykle.%20Po%20zako%C5%84czonym%20%C5%9Bniadaniu%20podpar%C5%82%20si%C4%99%20swoimi%20wiekowymi%20d%C5%82o%C5%84mi%20tak%20by%20nie%20zagi%C4%85%C4%87%20czystego%20obrusu.%20Lubi%C5%82%20mie%C4%87%20czysto%20na%20stole%2C%20ni" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/ordinarius/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Nocna lampka&#8221;</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/nocna-lampka</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/nocna-lampka#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 21:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[słońce]]></category>
		<category><![CDATA[tekst]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=716</guid>
		<description><![CDATA[Świat ma deficyt na kolory, gdzie nie spojrzę to uboga skala szarości. Nawet drzewa o których nam mówiono, że są zielone, jakoś takimi teraz nie są. Co to jest teraz? Miejsce &#8211; plaża, czas &#8211; nieznany, chyba jest mało ważny, nie wiem ile mam lat, nie wiem jaka pora roku, nawet nie wiem czy jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Świat ma deficyt na kolory, gdzie nie spojrzę to uboga skala szarości. Nawet drzewa o których nam mówiono, że są zielone, jakoś takimi teraz nie są. Co to jest teraz?</p>
<p>Miejsce &#8211; plaża, czas &#8211; nieznany, chyba jest mało ważny, nie wiem ile mam lat, nie wiem jaka pora roku, nawet nie wiem czy jest zimno.<br />
Miejsce już bardziej kojarzę, podobne, ale nie tak samo znane &#8211; czuję się dobrze. Na tej plaży stoją ludzie, różnie ubrani, różni ludzie, wpatrzeni ja zahipnotyzowani w horyzont. Scena jak z tego znanego filmu, ale tym razem to nie są anioły, mają płeć, są normalni &#8211; czyli beznadziejni. Stoją, nic nie mówią, jakby ostatni podmuch wiatru zabrał im ten cenny dar, z którego i tak nie potrafili korzystać, patrzą w dal, czekają na coś co ma nastąpić, ja też na to czekam, ja w przeciwieństwie do nich idę.</p></div>
<p><span id="more-716"></span></p>
<div class="storycontent">
<p>Oni na plaży, ja na promenadzie, spieszę się, ciągnie mnie nieokreślona siła, która nie pozwala na nic więcej niż dążenie do celu.<br />
Oglądam się dokoła, ich jest mnóstwo, całe wybrzeże, dokąd wzrok nie sięga, jakby cały świat przyszedł na to widowisko. Jestem coraz bliżej.</p>
<p>A na ławce siedzi ona, twarz mi pewnie znana, ale nie wiem kim jest, mam dziwne uczucie, że ją znam, że znam bardzo dobrze. Nieznana mi twarz uśmiecha się i wpatruje w każdy mój krok, czeka, ale jeszcze nie na to, czeka &#8230; na mnie. Podchodzę i pytam:<br />
- <em>Czy też idziesz, idziesz ze mną?</em><br />
Ona przytakuje, wstaje i towarzyszy. Idzie blisko, podobnym krokiem, czuje się bezpiecznie, co jakiś czas patrzy mi w oczy. Tak bywa w tych właśnie chwilach, że nigdy nie poznajemy twarzy, wiemy że znamy, wiemy co czuje, wiemy co lubi, wiemy wszystko o tej osobie, oprócz tego jednego, kim jest.</p>
<p>Wychodzi na główki portu, które wzdłuż są obstawione populacją, obywatelami świata. Nie przepychamy się, droga o dziwo jest wolna, oni stoją wzdłuż i patrzą w ten jeden punkt w ciszy. My także się do siebie nie odzywamy. Na samym końcu drogi, wśród tłumu, jest miejsce dla dwojga, miejsce dla nas. Podchodzimy i także zaczynamy patrzeć.</p>
<p>Zrywa się wiatr, w swój dziwny sposób przyjemny, szary świat zaczyna się poruszać. Czyżby nastała ta chwila?<br />
Nie ma muzyki, znaczy się nie jest jak w filmach, w uszach nie ma szumu, mimo wiatru morze jest spokojne, wiatru który tylko czujemy a nie słyszymy. Szary świat zaczyna się uśmiechać, my także się uśmiechamy, w środku wypełnia nas po brzegi błogość, uczucie, którego nie da się opisać w żaden sposób, słowo orgazm jest dalekie od niego.<br />
Oto nadchodzi, oto wstaje na horyzoncie, oczekiwane&#8230;</p>
<p>&#8230; niebieskie Słońce.</p>
<p>&#8230;cisza&#8230;</p>
<p>Otwieram oczy, ciemny pokój, zimna pościel, niepomalowany sufit, którego niedoskonałości rzucają się w oczy nawet w ciemnościach. Ten świat dawno nie widział pomocnej ręki klepiącej po ramieniu, tulącej i przede wszystkim dającej. Uczucie  tajemniczej błogości ulatuje, zostaje bardzo wyraźne wspomnienie, zostaje nierozwiązana zagadka &#8211; kim była ta tajemnicza ona, zostaje niebieskie słońce i zostaje bulgotanie &#8211; ból zrywa, ból szuka paczki fajek, ból zapala zapałkę.</p>
<p>Taboret, kuchnia i nocna lampka w mikrofalówce pokazująca barwy, czy to tylko pozory? Czy rano znowu będzie ten bełkoczący hałas, ten dźwięk nieodbieranych telefonów, ten brak spojrzeń, ten ciągły bieg, ten alkohol, te rozmowy o niczym, ten brak sensu i ten nadmiar głupoty, czy może to wszystko uleci, teraz, z dymem tytoniowym, czy może się zmieni?</p>
<p>Chciałbym uwierzyć, chciałbym śnić tylko o szczęściu&#8230;</p></div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;title=%22Nocna%20lampka%22&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0A%C5%9Awiat%20ma%20deficyt%20na%20kolory%2C%20gdzie%20nie%20spojrz%C4%99%20to%20uboga%20skala%20szaro%C5%9Bci.%20Nawet%20drzewa%20o%20kt%C3%B3rych%20nam%20m%C3%B3wiono%2C%20%C5%BCe%20s%C4%85%20zielone%2C%20jako%C5%9B%20takimi%20teraz%20nie%20s%C4%85.%20Co%20to%20jest%20teraz%3F%0D%0A%0D%0AMiejsce%20-%20pla%C5%BCa%2C%20czas%20-%20nieznany%2C%20chyba%20jest%20ma%C5%82o%20wa%C5%BCny%2C%20nie%20wie" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;title=%22Nocna%20lampka%22&amp;notes=%0D%0A%0D%0A%C5%9Awiat%20ma%20deficyt%20na%20kolory%2C%20gdzie%20nie%20spojrz%C4%99%20to%20uboga%20skala%20szaro%C5%9Bci.%20Nawet%20drzewa%20o%20kt%C3%B3rych%20nam%20m%C3%B3wiono%2C%20%C5%BCe%20s%C4%85%20zielone%2C%20jako%C5%9B%20takimi%20teraz%20nie%20s%C4%85.%20Co%20to%20jest%20teraz%3F%0D%0A%0D%0AMiejsce%20-%20pla%C5%BCa%2C%20czas%20-%20nieznany%2C%20chyba%20jest%20ma%C5%82o%20wa%C5%BCny%2C%20nie%20wie" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;t=%22Nocna%20lampka%22" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%22Nocna%20lampka%22%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;t=%22Nocna%20lampka%22" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnocna-lampka&amp;title=%22Nocna%20lampka%22&amp;annotation=%0D%0A%0D%0A%C5%9Awiat%20ma%20deficyt%20na%20kolory%2C%20gdzie%20nie%20spojrz%C4%99%20to%20uboga%20skala%20szaro%C5%9Bci.%20Nawet%20drzewa%20o%20kt%C3%B3rych%20nam%20m%C3%B3wiono%2C%20%C5%BCe%20s%C4%85%20zielone%2C%20jako%C5%9B%20takimi%20teraz%20nie%20s%C4%85.%20Co%20to%20jest%20teraz%3F%0D%0A%0D%0AMiejsce%20-%20pla%C5%BCa%2C%20czas%20-%20nieznany%2C%20chyba%20jest%20ma%C5%82o%20wa%C5%BCny%2C%20nie%20wie" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/nocna-lampka/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>“Nastrojenie – piąte chlup”</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-piate-chlup</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-piate-chlup#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 14:07:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[chlup]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[nastrój]]></category>
		<category><![CDATA[nastrojenie]]></category>
		<category><![CDATA[papieros]]></category>
		<category><![CDATA[wódka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=506</guid>
		<description><![CDATA[Krzesło czarne i twarde, oczy w sufit wpatrzone, w uszach śpiew syren zza okna &#8211; ktoś znowu umiera. Bulgotanie usnęło, zmęczone całodzienną zabawą, nie przeszkadzajmy mu, niech ma siły na jutro. Noga na nodze, w dłoni papieros, rozjaśnia umysł, zagłuszając dymem myśli zmącone. Pyk pyk dym leci, pyk pyk zagłusza&#8230; pyk pyk&#8230; Piąte chlup. Cisza.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Krzesło czarne i twarde, oczy w sufit wpatrzone, w uszach śpiew syren zza okna &#8211; ktoś znowu umiera.<br />
Bulgotanie usnęło, zmęczone całodzienną zabawą, nie przeszkadzajmy mu, niech ma siły na jutro.<br />
Noga na nodze, w dłoni papieros, rozjaśnia umysł, zagłuszając dymem myśli zmącone.<br />
Pyk pyk dym leci, pyk pyk zagłusza&#8230; pyk pyk&#8230;</p>
<p>Piąte chlup.</p>
<p>Cisza.</p></div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0AKrzes%C5%82o%20czarne%20i%20twarde%2C%20oczy%20w%20sufit%20wpatrzone%2C%20w%20uszach%20%C5%9Bpiew%20syren%20zza%20okna%20-%20kto%C5%9B%20znowu%20umiera.%0D%0ABulgotanie%20usn%C4%99%C5%82o%2C%20zm%C4%99czone%20ca%C5%82odzienn%C4%85%20zabaw%C4%85%2C%20nie%20przeszkadzajmy%20mu%2C%20niech%20ma%20si%C5%82y%20na%20jutro.%0D%0ANoga%20na%20nodze%2C%20w%20d%C5%82oni%20papieros%2C%20rozja" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D&amp;notes=%0D%0A%0D%0AKrzes%C5%82o%20czarne%20i%20twarde%2C%20oczy%20w%20sufit%20wpatrzone%2C%20w%20uszach%20%C5%9Bpiew%20syren%20zza%20okna%20-%20kto%C5%9B%20znowu%20umiera.%0D%0ABulgotanie%20usn%C4%99%C5%82o%2C%20zm%C4%99czone%20ca%C5%82odzienn%C4%85%20zabaw%C4%85%2C%20nie%20przeszkadzajmy%20mu%2C%20niech%20ma%20si%C5%82y%20na%20jutro.%0D%0ANoga%20na%20nodze%2C%20w%20d%C5%82oni%20papieros%2C%20rozja" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;t=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D" title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;t=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D" title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fnastrojenie-piate-chlup&amp;title=%E2%80%9CNastrojenie%20%E2%80%93%20pi%C4%85te%20chlup%E2%80%9D&amp;annotation=%0D%0A%0D%0AKrzes%C5%82o%20czarne%20i%20twarde%2C%20oczy%20w%20sufit%20wpatrzone%2C%20w%20uszach%20%C5%9Bpiew%20syren%20zza%20okna%20-%20kto%C5%9B%20znowu%20umiera.%0D%0ABulgotanie%20usn%C4%99%C5%82o%2C%20zm%C4%99czone%20ca%C5%82odzienn%C4%85%20zabaw%C4%85%2C%20nie%20przeszkadzajmy%20mu%2C%20niech%20ma%20si%C5%82y%20na%20jutro.%0D%0ANoga%20na%20nodze%2C%20w%20d%C5%82oni%20papieros%2C%20rozja" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/nastrojenie-piate-chlup/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyt&#8230;</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/cyt</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/cyt#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Jul 2009 21:27:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[fotel]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[nie]]></category>
		<category><![CDATA[przeszkadzać]]></category>
		<category><![CDATA[sen]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[spokój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=488</guid>
		<description><![CDATA[Cyt, zasnęło, cichutko w spokoju, serce zmęczone wtulone w pierś jego, nie młode, już swoje wiele przeżyło, nie młode, miliardy rytmów wybiło. A teraz leży, śpi słodko wraz z nim, ułożonym w fotelu jego ulubionym, nie przeszkadzajmy i na palcach chodźmy, nie przeszkadzajmy niech wreszcie odpocznie. Od zgiełku życia codziennego, od polityki i smutnych wiadomości, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
<p>Cyt, zasnęło, cichutko w spokoju,<br />
serce zmęczone wtulone w pierś jego,<br />
nie młode, już swoje wiele przeżyło,<br />
nie młode, miliardy rytmów wybiło.</p>
<p>A teraz leży, śpi słodko wraz z nim,<br />
ułożonym w fotelu jego ulubionym,<br />
nie przeszkadzajmy i na palcach chodźmy,<br />
nie przeszkadzajmy niech wreszcie odpocznie.</p>
<p>Od zgiełku życia codziennego,<br />
od polityki i smutnych wiadomości,<br />
od chwil pięknych, słodkich, radosnych,<br />
od podejrzanych zbiegów okoliczności.<br />
Od wojen, północy, południa,<br />
od wschodów i zachodów słońca,<br />
od telefonów, trosk swoich, nie swoich<br />
od pracy co nigdy nie miała końca.<br />
Końca nie miały inne też sprawy,<br />
niech od nich odpocznie to najważniejsze,<br />
od papierosów, alkoholu, wierszy,<br />
od prozy i słów co były najmniejsze.</p>
<p>Cyt, niech odpoczywa,<br />
a pani nie wzywa jeszcze doktora,<br />
dajmy mu spokój, jutro garnitur włoży,<br />
teraz niech śpi, należy się mu,<br />
zanim w ciemnościach na wieki się położy.</p>
<p>Cyt, zasnął człowiek i serce zasnęło,<br />
ono w piersi, a on w fotelu,<br />
nie przeszkadzajmy gdyż,<br />
zakończył swą drogę i stanął dumnie,<br />
stanął u celu.</p></div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;title=Cyt...&amp;bodytext=%0D%0A%0D%0ACyt%2C%20zasn%C4%99%C5%82o%2C%20cichutko%20w%20spokoju%2C%0D%0Aserce%20zm%C4%99czone%20wtulone%20w%20pier%C5%9B%20jego%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20ju%C5%BC%20swoje%20wiele%20prze%C5%BCy%C5%82o%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20miliardy%20rytm%C3%B3w%20wybi%C5%82o.%0D%0A%0D%0AA%20teraz%20le%C5%BCy%2C%20%C5%9Bpi%20s%C5%82odko%20wraz%20z%20nim%2C%0D%0Au%C5%82o%C5%BConym%20w%20fotelu%20jego%20ulubionym%2C%0D%0Anie%20prze" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;title=Cyt...&amp;notes=%0D%0A%0D%0ACyt%2C%20zasn%C4%99%C5%82o%2C%20cichutko%20w%20spokoju%2C%0D%0Aserce%20zm%C4%99czone%20wtulone%20w%20pier%C5%9B%20jego%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20ju%C5%BC%20swoje%20wiele%20prze%C5%BCy%C5%82o%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20miliardy%20rytm%C3%B3w%20wybi%C5%82o.%0D%0A%0D%0AA%20teraz%20le%C5%BCy%2C%20%C5%9Bpi%20s%C5%82odko%20wraz%20z%20nim%2C%0D%0Au%C5%82o%C5%BConym%20w%20fotelu%20jego%20ulubionym%2C%0D%0Anie%20prze" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;t=Cyt..." title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=Cyt...%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;t=Cyt..." title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Fcyt&amp;title=Cyt...&amp;annotation=%0D%0A%0D%0ACyt%2C%20zasn%C4%99%C5%82o%2C%20cichutko%20w%20spokoju%2C%0D%0Aserce%20zm%C4%99czone%20wtulone%20w%20pier%C5%9B%20jego%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20ju%C5%BC%20swoje%20wiele%20prze%C5%BCy%C5%82o%2C%0D%0Anie%20m%C5%82ode%2C%20miliardy%20rytm%C3%B3w%20wybi%C5%82o.%0D%0A%0D%0AA%20teraz%20le%C5%BCy%2C%20%C5%9Bpi%20s%C5%82odko%20wraz%20z%20nim%2C%0D%0Au%C5%82o%C5%BConym%20w%20fotelu%20jego%20ulubionym%2C%0D%0Anie%20prze" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/cyt/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Irritus.</title>
		<link>http://stojeden.org/tekstylia/irritus</link>
		<comments>http://stojeden.org/tekstylia/irritus#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Jun 2009 15:42:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>[panSTOJEDEN]</dc:creator>
				<category><![CDATA[::nocne_nemezis]]></category>
		<category><![CDATA[::tekstylia]]></category>
		<category><![CDATA[cierpienie]]></category>
		<category><![CDATA[irritus]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[słodycz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://stojeden.org/?p=448</guid>
		<description><![CDATA[A na fotelu siedzi Ona, zdegustowana i rozczarowana, siedzi ona i nie chce patrzeć, w oczy patrzeć, które widziały, na ręce patrzeć, które dotykały, na człowieka patrzeć, którego kochała. Siedzi zdegustowana na fotelu. A On stoi przed nią, zdegustowany i rozczarowany, stoi i nie chce czuć, zapachu czuć, który podniecał, dotyku czuć, elektrycznego, jej bliskości [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="storycontent">
A na fotelu siedzi Ona, zdegustowana i rozczarowana, siedzi ona i nie chce patrzeć, w oczy patrzeć, które widziały, na ręce patrzeć, które dotykały, na człowieka patrzeć, którego kochała.<br />
Siedzi zdegustowana na fotelu.</p>
<p>A On stoi przed nią, zdegustowany i rozczarowany, stoi i nie chce czuć, zapachu czuć, który podniecał, dotyku czuć, elektrycznego, jej bliskości czuć, bezpieczeństwa.<br />
Stoi zdegustowany przed nią.</p>
<p>- <em>Kocham Cię</em> &#8211; nie mówi Ona.<br />
- <em>Kocham Cię </em>- nie odpowiada On.</p>
<p>A Ona leży wtulona, w przeszłość utraconą i uczucia zgubione, ma łzy w oczach, co już nie chcą patrzeć i pustkę w sercu co już bije egoistycznie, dla siebie samego.<br />
Milczy, bo milczeć wypada, gdy słowa stracone, sensu nabrały.</p>
<p>A On pije, na umór pije, zamknięty w pokoju niespełnionych marzeń i pustych nadziei, sam jeden, sam tylko ze szklanką w szorstkiej dłoni, co kiedyś tak dotykała namiętnie, sam tylko z butelką na stole, co wytrzymywać musiał temperamentną namiętność.<br />
Milczy, bo milczeć wypada, gdy słowa z trzeźwości wyjałowione, sensu nabrały.</p>
<p>- <em>Kocham Cię</em> &#8211; nie powiedziała Ona.<br />
- <em>Kocham Cię</em> &#8211; nie odpowiedział On.</p>
<p>Cisza wypełnia pustkę istnienia, kiedy wypala się wszystko to, co się kiedyś zrodziło z cierpienia, by słodko zakończyć żywot swój.</p></div>




	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.printfriendly.com/print?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;partner=sociable" title="PDF"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/pdf.png" title="PDF" alt="PDF" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus" title="Wykop"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/wykop.png" title="Wykop" alt="Wykop" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://digg.com/submit?phase=2&amp;url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;title=Irritus.&amp;bodytext=%0D%0AA%20na%20fotelu%20siedzi%20Ona%2C%20zdegustowana%20i%20rozczarowana%2C%20siedzi%20ona%20i%20nie%20chce%20patrze%C4%87%2C%20w%20oczy%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20widzia%C5%82y%2C%20na%20r%C4%99ce%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20dotyka%C5%82y%2C%20na%20cz%C5%82owieka%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3rego%20kocha%C5%82a.%0D%0ASiedzi%20zdegustowana%20na%20fotelu.%0D%0A%0D%0AA%20On%20stoi%20prz" title="Digg"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/digg.png" title="Digg" alt="Digg" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://delicious.com/post?url=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;title=Irritus.&amp;notes=%0D%0AA%20na%20fotelu%20siedzi%20Ona%2C%20zdegustowana%20i%20rozczarowana%2C%20siedzi%20ona%20i%20nie%20chce%20patrze%C4%87%2C%20w%20oczy%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20widzia%C5%82y%2C%20na%20r%C4%99ce%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20dotyka%C5%82y%2C%20na%20cz%C5%82owieka%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3rego%20kocha%C5%82a.%0D%0ASiedzi%20zdegustowana%20na%20fotelu.%0D%0A%0D%0AA%20On%20stoi%20prz" title="del.icio.us"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/delicious.png" title="del.icio.us" alt="del.icio.us" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;t=Irritus." title="Facebook"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/facebook.png" title="Facebook" alt="Facebook" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://twitter.com/home?status=Irritus.%20-%20http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus" title="Twitter"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/twitter.png" title="Twitter" alt="Twitter" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.myspace.com/Modules/PostTo/Pages/?u=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;t=Irritus." title="MySpace"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/myspace.png" title="MySpace" alt="MySpace" class="sociable-hovers" /></a>
	<a rel="nofollow"  target="_blank" href="http://www.google.com/bookmarks/mark?op=edit&amp;bkmk=http%3A%2F%2Fstojeden.org%2Ftekstylia%2Firritus&amp;title=Irritus.&amp;annotation=%0D%0AA%20na%20fotelu%20siedzi%20Ona%2C%20zdegustowana%20i%20rozczarowana%2C%20siedzi%20ona%20i%20nie%20chce%20patrze%C4%87%2C%20w%20oczy%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20widzia%C5%82y%2C%20na%20r%C4%99ce%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3re%20dotyka%C5%82y%2C%20na%20cz%C5%82owieka%20patrze%C4%87%2C%20kt%C3%B3rego%20kocha%C5%82a.%0D%0ASiedzi%20zdegustowana%20na%20fotelu.%0D%0A%0D%0AA%20On%20stoi%20prz" title="Google Bookmarks"><img src="http://stojeden.org/wp-content/plugins/sociable/images/googlebookmark.png" title="Google Bookmarks" alt="Google Bookmarks" class="sociable-hovers" /></a>


<br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://stojeden.org/tekstylia/irritus/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
