“Nastrojenie – piąte chlup”

Krzesło czarne i twarde, oczy w sufit wpatrzone, w uszach śpiew syren zza okna – ktoś znowu umiera.
Bulgotanie usnęło, zmęczone całodzienną zabawą, nie przeszkadzajmy mu, niech ma siły na jutro.
Noga na nodze, w dłoni papieros, rozjaśnia umysł, zagłuszając dymem myśli zmącone.
Pyk pyk dym leci, pyk pyk zagłusza… pyk pyk…

Piąte chlup.

Cisza.

Cyt…

Cyt, zasnęło, cichutko w spokoju,
serce zmęczone wtulone w pierś jego,
nie młode, już swoje wiele przeżyło,
nie młode, miliardy rytmów wybiło.

A teraz leży, śpi słodko wraz z nim,
ułożonym w fotelu jego ulubionym,
nie przeszkadzajmy i na palcach chodźmy,
nie przeszkadzajmy niech wreszcie odpocznie.

Od zgiełku życia codziennego,
od polityki i smutnych wiadomości,
od chwil pięknych, słodkich, radosnych,
od podejrzanych zbiegów okoliczności.
Od wojen, północy, południa,
od wschodów i zachodów słońca,
od telefonów, trosk swoich, nie swoich
od pracy co nigdy nie miała końca.
Końca nie miały inne też sprawy,
niech od nich odpocznie to najważniejsze,
od papierosów, alkoholu, wierszy,
od prozy i słów co były najmniejsze.

Cyt, niech odpoczywa,
a pani nie wzywa jeszcze doktora,
dajmy mu spokój, jutro garnitur włoży,
teraz niech śpi, należy się mu,
zanim w ciemnościach na wieki się położy.

Cyt, zasnął człowiek i serce zasnęło,
ono w piersi, a on w fotelu,
nie przeszkadzajmy gdyż,
zakończył swą drogę i stanął dumnie,
stanął u celu.

Irritus.

A na fotelu siedzi Ona, zdegustowana i rozczarowana, siedzi ona i nie chce patrzeć, w oczy patrzeć, które widziały, na ręce patrzeć, które dotykały, na człowieka patrzeć, którego kochała.
Siedzi zdegustowana na fotelu.

A On stoi przed nią, zdegustowany i rozczarowany, stoi i nie chce czuć, zapachu czuć, który podniecał, dotyku czuć, elektrycznego, jej bliskości czuć, bezpieczeństwa.
Stoi zdegustowany przed nią.

- Kocham Cię – nie mówi Ona.
- Kocham Cię - nie odpowiada On.

A Ona leży wtulona, w przeszłość utraconą i uczucia zgubione, ma łzy w oczach, co już nie chcą patrzeć i pustkę w sercu co już bije egoistycznie, dla siebie samego.
Milczy, bo milczeć wypada, gdy słowa stracone, sensu nabrały.

A On pije, na umór pije, zamknięty w pokoju niespełnionych marzeń i pustych nadziei, sam jeden, sam tylko ze szklanką w szorstkiej dłoni, co kiedyś tak dotykała namiętnie, sam tylko z butelką na stole, co wytrzymywać musiał temperamentną namiętność.
Milczy, bo milczeć wypada, gdy słowa z trzeźwości wyjałowione, sensu nabrały.

- Kocham Cię – nie powiedziała Ona.
- Kocham Cię – nie odpowiedział On.

Cisza wypełnia pustkę istnienia, kiedy wypala się wszystko to, co się kiedyś zrodziło z cierpienia, by słodko zakończyć żywot swój.

„Człowiek z drewna.”

(hołd ukryty w kiczu, oddany artystom nurtu własnego)

PDF

I.
- Pani Agnieszko, nie mogę się na to zgodzić, socrealizm skończył się prawie dwadzieścia lat temu!!mówił uniesionym głosem, zgarbiony człowieczek w poklejonych taśmą okularach, o ksywce operacyjnej Producent Marek - Nie wystarczy pani lustracja? Szopka w wiadomościach, pyskówki Olejnikowej i te brudne taśmy polityczaków? Pani Agnieszko, litości, bohater z czasów PRL, dlaczego?
- Bo Producencie Marek przyczynił się on dla sztuki, bo jest poetą, który zniżył się by być, by żyć, do roli ZOMO, bo Kikut to zapomniany awangardowy bohater, któremu podobno nawet pomnik postawiono!! Czy te argumenty nie przemawiają do pana? – ciągnęła uniesiony ton Agnieszka, 24 lata, blondynka, podziurkowane uszy z kilogramem kolczyków, które są pozostałością po okresie buntu, który nieestetycznie został już na stałe w umyśle przyszłej pani redaktor. – Marceli Kikut, Marceli Kikut, Producencie Marek, upadek, wzlot i upadek, to się sprzeda! – nalegała.
- No dobra! Ale chcę być informowany o wszystkim, każdym pani kroku, każdym skręconym materiale. Ma pani taśmy, ma pani operatora, dźwiękowca i miesiąc na to, aby materiał leżał na moim biurku.
- Jednak jest w panu serce, obiecuje, że materiał będzie gorący i najlepszy! – w podskoku, spowodowanym euforią, która nie często objawia się w tym typie kobiety, pocałowała garb Producenta Marka i zrobiła dyskretny „w tył zwrot”.
- Pani Agnieszko, jeszcze jedno! Niech pani zacznie od starej Sieczakowej, mieszkał u niej jakiś czas zanim wstąpił do ZOMO. Ona ma zapewne jakieś kierunkowe do niego, bo jak pani pewnie wie, słuch o nim zaginął grubo siedem lat temu!! Adres będzie miał operator..

Czytaj więcej »

Czasy…

Kiedy ucieka się do wskazówek, można by rzec, że ucieka się do niczego, niczym starzec do niebieskiej pigułki, myśląc, że sztywność doda mu atrakcyjności.

Listy, gratulacje, myśli, owacje i inne dziwne gierki, które spłycają osobowość… JA? TY? Która godzina?

Reaktywacja?

(dedykacja dla usuniętego konta, sam wiem gdzie)

Chciałbym napisać, że kroplą w morzu jestem, a może ziarnkiem piasku na plaży, człowiekiem może wśród ludzi co nogi na ziemi, a ręce na twarzy, mają.

Chciałbym napisać, żem podobny do innych, co szczęście, nieszczęście na barkach swych niosą, chciałbym napisać że jestem podobny, taki sam co słowa wypowiada, pisze i cytuje…

Lecz nie czuje, nie wierze…
…nie ufam?

Chciałbym zadedykować, lecz dedykacja schowana w cieniu, szczerzy swe zęby na kolejnym zdjęciu robionym komórką w kiblu.

Zapomnij. Wróciłem.

Najlepsza.

Jasny i piękny jest ten  świat. Jasny i piękny o poranku, a gdy wszystko jest takie cudowne, to można przeczuwać, że jednak wieczór może być całkiem inny. I jest.

Dzisiaj nie przyszła, najlepsza kobieta co pieprzy się tylko z najlepszymi. A była tutaj, zawsze kiedy ja byłem i tańczyła gładko, swobodnie, w swoim rytmie w swoim świecie. W jakiś niepojęty sposób wpuszczała mnie do niego, wysyłając uśmiech co jakiś czas. Wiem, że był do mnie, gdyż za mną tylko butelki, nalewaki i obleśny barman. Do niego to raczej nie było, gdyż jego obleśność przekraczała wszelkie granice i w tym kubiźmie jego wyglądu oczy pokryte były tłuszczem spływającym z czoła. Nie widział, nie odwzajemniał, nic nie czuł. Wiem, że to było do mnie, bo się znaliśmy, tylko skąd?

Nie lubię kiedy alkohol nakazuje, rozkazuje i szarpie, aby się zastanawiać, aby myśleć o takich szczegółach. I to jeszcze w momentach kiedy czuje się nieswojo, kiedy czegoś lub kogoś mi brakuje. Nie myślałem, że będę tęsknił. Nie spodziewałem się tego akurat dzisiaj. Dlaczego nie przyszła? Może przyjdzie następnym razem, innego dnia.
Czytaj więcej »