Po zdjęciu czarnych okularów
ten świat przerażający jest tym bardziej.
Prawdziwy jest. Właściwe barwy
wpełzają we właściwe miejsca.
Wąż ślizga się po wszystkim, co napotka.
Właśnie nas dotknął.Niczego o nas nie ma w Konstytucji.
Marcin Świetlicki – Pod wulkanem
.autor

Złoty rocznik A.D. 1984, w którym nie wydarzyło się nic specjalnego, oprócz uchwały o rozpowszechnianiu kultury, powołania (z racji wspaniałego święta PRL) Uniwersytetu Szczecińskiego (z którym obcowałem lat pięć) oraz zamordowania ks. Popiełuszki, nie wspominając już o wynalazku firmy Apple, który cztery dni po moim urodzeniu, także raczył przyjść na świat i na dodatek jakiś podejrzany politycznie człowiek, nazwał go cudem techniki.
Ale o tym wszystkim zazwyczaj się nie mówi, no chyba, że ktoś popularny nakręci film, by bardziej popularnym być, niż jest teraz, o wydarzeniu jakimś z tego rocznika, o którym przez pięć minut jest głośno, by później w spokoju zapomnieć. Złoty ten rocznik, złoty bardzo…
Rocznik 1984, z wyboru w Wielkopolsce, z urodzenia Kołobrzeżanin, często bywający jednak w różnych częściach Polski, śniący o krainach pozagranicznych.
Z wykształcenia niepełny teolog, zawodowo kreatywny, a tym bardziej doświadczony (od 2001 roku) webdeveloper, ciągle (a może jeszcze) niespełniony pisarz, starający się cały czas obrazować swoje pomysły słowem, obrazem, dźwiękiem.
Szczęśliwy mąż, jeszcze nie ojciec.
A teraz coś w pierwszej osobie…
Czuję się lekko pokarany moim analitycznym tokiem myślenia (rozkładam ot tak sobie wszystkie rzeczy na części i składam z powrotem do przysłowiowej “kupy” – ktoś mógłby rzec, że mi się nudzi – to nie jest wcale śmieszne), oraz podzielnością uwagi, przez którą muszę się gimnastykować, aby skupić się na jednej konkretnej rzeczy i nie dać dopływać dodatkowym informacjom do głowy.
To wszystko oczywiście ma swoje zalety, gdyż nauczyłem się z tego korzystać w życiu codziennym, np. szybko zdobywam nowe umiejętności z różnych dziedzin.
Analityczny tok myślenia, podzielność uwagi i literackie spojrzenie na świat (który nie podobał się w ogóle moim polonistkom – pozdrowienia dla wszystkich bez wyjątku), przez co chorobą jest opisywanie świata w różnych metaforach i jakiś nihilistycznych i dekadenckich wizjach opartych na otaczającym nas realizmie, okraszonych ciętą krytyką, oraz przedstawionych w sposób majestatyczny, bez ogródek i zbędnych “ceregieli”. O tak, bardzo bogata wyobraźnia, dzięki której zaczęła się moja przygoda z kreatywnym światem, a ta strona ma za zadanie przedstawić go Państwu choćby w minimalny sposób.
Tyle o mnie, gdyż jak już wspominałem, nie lubię o sobie pisać.
.rzemiosło
.legalność
Certain projects, images, and products are trademarks of and/or copyrighted by their respective owners. Some pictures I have posted on this site are webfinds, thus all the credits go to photographers, publishers, scanners etc.